Monachium

Zwiedzanie Monachium wypadło dość przypadkowo. Pierwotnym planem był powrót z Fussen od razu do Wrocławia autostopem, ale znalazłam bilet na Megabusa właśnie ze stolicy Bawarii do Lipska po 7 euro od osoby. W dodatku przez noc.
Chcieliśmy być najpóźniej w Monachium o 20.00, więc zrobiliśmy sobie duży zapas czasowy i wyjechaliśmy z Fussen już po 9.00. To 170 km dwoma różnymi autostradami. Katrin, u której spaliśmy, podwiozła nas na wylotówkę. A my złapaliśmy stopa od razu! Ona nawet jeszcze nie zdążyła odjechać 🙂 Nasze kolejne doświadczenie z takim sposobem podróżowania spisało się znakomicie. W niecałe 2 godziny byliśmy w Monachium!
Monachium

 

Atrakcje Monachium

Kierowca, z którym jechaliśmy, wysadził nas 11 km od dworca i powiedział, jak dostać się tam komunikacją miejską. Było przed 11.00 i mieliśmy do naszego autobusu do Lipska aż 12 godzin. A że tylko deszcz kropił, postanowiliśmy dla zabicia czasu pójść do centrum na pieszo, po drodze tylko zahaczając o Lidla i kupieniu sobie prowiantu (m.in. piwa).
Już niedaleko rynku zauważyliśmy, jak kilku śmiałków surfuje sobie na rzece. Na około było pełno gapiów podziwiających ich wyczyny. A wyglądało to naprawdę fantastycznie! Co więcej byliśmy w wielkim podziwie, że pomimo niskiej temperatury są oni w stanie czekac po 4 minuty na swoją kolej w której bedą mogli spróbować ujeździć fale.

 

monachium bawaria

 

Nie byliśmy w ogóle przygotowani na zwiedzanie. Nie wiedzieliśmy gdzie iść, co zobaczyć. Na początku więc usiedliśmy sobie przy hamburgerze z Burger Kingu i myśleliśmy co zrobić z godzinami pozostałymi do odjazdu autobusu.

Nasze organizmy wiedziały, że to już powrót z wyjazdu, więc adrenalina opadła i po prostu nie chciało nam się nic. Ale po chwilowym odpoczynku i stwierdzeniu, że pewnie nieprędko będziemy w Monachium, postanowiliśmy pochodzić po centrum. Tym bardziej że, o dziwo, nie padał deszcz.

monachium bawaria

Monachium wegańska manifestacja

Akurat odbywała się wegańska pikieta zachęcająca ludzi do nie jedzenia mięsa. Na około pełno muzułmanów a oni na wóz dali świnie, przypadek? 🙂

Świnia na samochodzie

Na głównej alei, gdzie znajdowało się wiele sklepów, było naprawdę tłoczno. Ale wystarczyło odejść uliczkę dalej, i tłumy znikały.

 

Otaczające nas budynki sprawiały wrażenie bardzo szlacheckich.  Były bardzo zadbane, odnowione i widać było że Niemcy są mocno przywiązani do swojej starodawnej architektury. Zabytki w centrum Monachium są na porządku dziennym. iczne kamieniczki oraz stare katedry i kościoły nadają miastu bardzo malowniczy styl i pokazują jej duszę.

 

Monachium kamieniczki

 

Monachium kamieniczki

 

Monachium

Mimo, że pogoda nie rozpieszczała, widać było ludzi na spacerach, często nawet całymi rodzinami.

Monachium

 

Monachium rynek

 

 

Przy jednej z bram stały dwa posągi lwów, które trzymają tarczę. Jedno miejsce było bardzo błyszczące, najwidoczniej wytarte od nieustannego przecierania przez ludzi. Mimo, że nie wiedzieliśmy, co oznacza dotknięcie tego miejsca, na wszelki wypadek to zrobiliśmy.
Podejrzewamy, że jest to rodzaj przesądu który ma zapewnić „pocierającemu” szczęście w tym dniu.
Monachium rynek

Katedry w Monachium

Co jednak najbardziej zdziwiło mnie w Bawarii? Kościoły! Zwiedzałam wiele z nich w różnych krajach, ale żaden mi się specjalnie nie spodobał. Aż w końcu przyjechałam do Fussen i Monachium, i każdy kościół, do którego weszliśmy, był wspaniały!
I w większości z  nich były tabliczki z napisem, by nie zwiedzać podczas mszy, a także by nie robić zdjęć.

 

Manachium katedra

 

Manachium katedra
Bardzo ciekawym miejscem jest także Feldherrnhalle, co skojarzyło mi się z mauzoleum Lincolna w Waszyngtonie. Wewnątrz znajduje się pomnik upamiętniający wojnę francusko-pruską.
Feldherrnhalle Monachium
Co jednak urzekło mnie najbardziej, to rowero-orbitreki! Koniecznie chcę mieć coś takiego.

 

Jak pisałam na początku, pierwszą rzeczą jaką zrobiliśmy w Monachium, to małe zakupy w Lidlu. Krystian kupił tam sobie bawarskie piwo. Niestety nie wiedzieliśmy, gdzie by można się go napić, bo w miejscach publicznych jest to zakazane. W końcu pomyśleliśmy, że nie ma co się z tym chować. Akurat przechodziliśmy przez park w centrum, usiedliśmy na ławce przy fontannie… miejsce idealne! Najciemniej pod latarnią. Kto by się spodziewał, że ktoś tu będzie pić piwo 🙂

Manachium ogrody pałacowe

 

 

Spacerując między uliczkami, zauważyliśmy kamień upamiętniający kobiety, które pomagały przy odgruzowywaniu i odbudowie miasta po wojnie, a także pokolenie pomagające w odnowieniu gospodarki.

 

Mijaliśmy wiele ekskluzywnych sklepów, takich jak Gucci, Prada. I jedynymi klientami tych sklepów byli Turcy. Lub… kobiety w burkach 🙂

 

Manachium rynek

Jednak najbardziej podobał nam się ratusz. Nie uważacie, że jest niesamowity?

Monachium ratusz

 

 

Monachium ratusz

 

 

Jak macie ochotę mieć w domu figurkę bliskiej Wam osoby/zwierzaka, nie ma problemu! Wystarczy zapłacić kilkaset euro i już. Otrzymacie bardzo realistyczną kopię 3D… Dla mnie to trochę brzmi przerażająco.

figurki 3D
Jak zaczęło się ściemniać, ruszyliśmy już w kierunku dworca autobusowego. Ponieważ z poczekalnią było tam trochę kiepsko, zjedliśmy sobie kolację (chleb maczany w serku homogenizowanym – pycha!) na podłodze pod McDonald’s (tylko tam działało WiFi) 🙂 A potem już jechaliśmy do Lipska!

 

 

Post Author: WolnymKrokiem