Burza piaskowa na Cyprze

Burza piaskowa na Cyprze – pogrzebane wakacje?

Przed wyjazdem na Cypr nie sprawdzaliśmy, czy będzie ładna pogoda. Przecież to coś oczywistego, że tam zawsze jest słonecznie i gorąco. I tak właśnie było przez 4 dni. Po czym pewnego razu na plaży patrzymy na niebo, a na nim zbliża się do nas jakby… wielka rozlazła chmura? Jakoś niespecjalnie się przejęliśmy, bo co może stać się na Cyprze? Pewnie mamy przywidzenia.
Półtora godziny później, kiedy wracaliśmy do pokoju, zaczęliśmy się niepokoić. Coraz mniejsza widoczność, słońca już prawie nie widać… Co jest?

 

Po obiedzie postanowiliśmy (jak zwykle) iść na plażę. Wychodzimy, a tam… coraz gorzej. Dopiero kiedy zobaczyliśmy na samochodach warstwę piasku, dopuściliśmy do siebie myśl, że coś się jednak popsuło z pogodą.

Normalnie z większości miejsc powinniśmy widzieć morze, jak np. na zdjęciu powyżej. A tu niestety nic 🙂

 

Szybko sprawdziliśmy w Internecie co się dzieje. Burza piaskowa! Która przyszła sobie z Syrii i zaciągnęła się nad całym Cyprem. Jak przeczytaliśmy, dopuszczalna ilość mikrocząsteczek na m3 to 50, a wtedy mieliśmy ponad 3000. Tak to prezentowało się z satelity:

 

My sami raczej nic nie odczuwaliśmy żadnego dyskomfortu. Jednak ci, którzy mieli problemy z oddychaniem, a także dzieci i osoby starsze nie powinni byli wychodzić na zewnątrz. Nieraz widzieliśmy ludzi chodzących w maskach lub zasłaniające usta chustką.

Z dwojga złego, przynajmniej słońce mocno nie prażyło. To znaczy było o kilka stopni goręcej niż przez nadciągnięciem burzy, ale powodowało to tylko to, że było bardzo duszno. Ale w południe można było sobie leżeć na plaży, bez obawy o poparzenia słoneczne.

Na tej pogodzie skorzystał chyba poniższy kot, ponieważ udawało mu się maskować 🙂

 

 

W ten dzień pierwszy raz pływałam w morzu bez okularów słonecznych – nic mnie nie raziło! Chociaż chyba wolałabym jednak słońce.. 🙂 Na dalszych zakątkach morza osadzał się ten pył robiąc nieprzyjemną zawiesinę. Nawet nurkowanie trochę się pogorszyło bo nie było tak dobrze rozjaśnione dno.
Krystian kolejny raz musiał dać popis ze swoim rosyjskim – tym razem kiedy wchodził do wody, zaczepił go jakiś Rosjanin, który nie wiedział, jak używać rurki do nurkowania i prosił Krystiana o wyjaśnienie. Jakoś się dogadali 🙂
I pół godziny później podszedł do nas podekscytowany, że widział muszelkę z żyjątkiem! Taką czarną! 

Zaraz zapytał się, czy mieszkamy w tym hotelu co on (przy plaży). Odpowiedziałam mu, że nie, żewynajęliśmy sobie apartament 1,5 km od plaży. On wtedy bardzo się zdziwił i dociekał dlaczego. Nie mógł zrozumieć, jak to możemy nie mieć pieniędzy na hotel 🙂

Mimo pogody, humor jak zawsze nam dopisywał. Krystian nawet wymyślił, jak można zabezpieczyć twarz przed piaskiem.

Kiedy wracaliśmy do pokoju, wcale nie było lepiej 🙂 Piasek osiadał wszędzie: na stole, łóżku, umywalce… Co chwilę wszystko musieliśmy wycierać.

 

Mieliśmy płonne nadzieje, że na drugi dzień wszystko będzie ok. Że obudzimy się rano i zobaczymy błękitne niebo! Chociaż w głębi duszy wiedzieliśmy, że to niemożliwe….

 

Co prawda najgorszy był właśnie pierwszy dzień, kiedy odwołano wszystkie loty, ale czystego nieba na Cyprze już nie zobaczyliśmy. Nawet już na lotnisku w Larnace 🙂 Jak się później okazało, jeszcze przez ponad tydzień nie było przejrzystego powietrza.

 

 

Przez 3 dni musieliśmy zaprzyjaźnić się z piaskiem. Nie mieliśmy innego wyboru. Raczej śmialiśmy się z tej sytuacji i traktowaliśmy jako przygodę. Nie ma co się martwić i smucić, szkoda wakacji! A najważniejsze, że nie padało 🙂

 

Post Author: WolnymKrokiem