Kraków w kilka godzin

Jadąc w Beskid Żywiecki postanowiliśmy zrobić sobie kilkugodzinną przesiadkę w Krakowie, żeby trochę zobaczyć miasto.  Wysiedliśmy na dworcu autobusowym i poszliśmy na Wawel, po drodze mijając rynek.

Szybki travel po Krakowie

Całego zamku nie chcieliśmy zwiedzać, zdecydowaliśmy się Katedrę, jej podziemia i Dzwon Zygmunta.

Odwiedziliśmy też starego poczciwego Smoka Wawelskiego, ot dziura pod zamkiem. Pozwiedzaliśmy trochę grotę i przy wyjściu ukazał nam się sam Smok! Oczywiście cały oblepiony przez dzieci i fotografujących ich rodziców. Od czasu do czasu smok buchnął płomieniem w akompaniamencie dzieci. Lecz patrząc w niebo wiedzieliśmy „że coś się dzieje”…
Pogoda zaczęła się zmieniać: zaczynało robić się coraz bardziej pochmurnie, aż w końcu zaczęła się ulewa. Udało nam się schronić pod dachem przy informacji turystycznej. Myśleliśmy że już po naszym zwiedzaniu lecz później się rozpogodziło.

 

 

Poczekaliśmy tam około 30 minut do czasu aż deszcz całkowicie ustał. Mogliśmy iść na tramwaj, żeby dojechać do byłego obozu koncentracyjnego.

Były obóz koncentracyjny Płaszów 

Mało mówi się o byłym obozie Płaszów. Ja dowiedziałam się o nim na końcu filmu „Lista Schindlera”, kiedy wyświetlił się napis „Hujowa Górka”. To nazwa mnie bardzo zaciekawiła, a zawsze jak czegoś nie wiem, szukam informacji w Internecie. Dowiedziałam się dzięki temu, że film został nakręcony po części właśnie w tym krakowskim obozie.

 

Na jego terenie jedynymi pozostałościami są resztki murów i Szary Dom, w którym podczas wojny mieścił się karcer obozowy, a podczas kręcenia filmu posłużył jako dom komendanta obozu Amona Götha. Teraz są tam mieszkania komunalne.

 

 

 

Zaraz po wejściu na teren obozu, zobaczyliśmy były schron przeciwlotniczy. Jest tam ich więcej, i wszystkie one zostały wybudowane przez więźniów.

 

 

W dalszej części na małej polance stoi krzyż. To miejsce nazywa się „Hujowa Górka” (nazwa pochodzi od nazwiska Niemca, który odpowiadał za tamtejsze egzekucje). Tutaj pochowane były zwłoki pomordowanych więźniów, które następnie zostały spalone.

 

 

 

 

Na końcu terenu obozu, znajduje się Pomnik Ofiar Nazizmu. Przedstawia on 5 postaci z pochylonymi głowami i wydartymi sercami.

 

 

Stoi on na skraju kolejnego miejscu masowego grobu (kiedy H-górka została zapełniona, potrzebne było kolejne) – Cipowy Dołek (taką nazwę wymyślili więźniowie analogicznie do poprzedniego miejsca).

 

 

Za pomnikiem jest ulica Kamieńskiego, która została zbudowana przez więźniów obozu.

 

Idąc w stronę Kopca Krakusa, jeszcze na terenie byłego obozu, mijamy stary cmentarz żydowski. Nie został on cały zachowany, ponieważ płyty nagrobne były wykorzystywane do budowy baraków obozowych.

 

 

 

Kopiec Krakusa

 

Nie chcieliśmy iść główną drogą (także z powodu lenistwa – wtedy musielibyśmy przejść dużo więcej), więc udaliśmy się chyba mało uczęszczaną ścieżką prowadzącą nad urwiskiem, a następnie dochodzącą do nowego cmentarza Podgórskiego. Tam tylko trzeba było przeskoczyć przez  płot i już byliśmy pod kopcem 🙂

 

 

Z Kopca Krakusa rozciąga się niesamowity widok na Kraków. Zarówno na centrum, jak i na inne części, w tym Kamieniołom Liban, w którym podczas II Wojny Światowej pracowali więźniowie obozu koncentracyjnego.

 

 

 

Ponieważ kończył nam się czas, wróciliśmy tramwajem do centrum i udaliśmy się na busa do Zawoi 🙂

Post Author: WolnymKrokiem