4 dni w Rydze

Nasze pierwsze wrażenie spacerując po centrum Rygi było takie, że bardzo przypomina Wrocław. Różnicą było to, że u nas nie ma tylu Rosjan. Zresztą, jak podają statystyki, jest ich na Łotwie więcej niż Łotyszy…

 

Muzeum Medycyny w Rydze

Chcąc kupić bilet do muzeum medycyny, zaczęliśmy tłumaczyć pani w kasie po angielsku jakie bilety chcemy. Ona męczyła się wyszukując w głowie angielskich słówek. Na końcu powiedziałam do niej, że może woli mówić po rosyjsku, to zdenerwowała się, że ją męczymy zamiast od razu po rosyjsku rozmawiać.
Na pierwszym piętrze można było dużo dowiedzieć się o wnętrzu człowieka, czytając przygotowane plansze lub używając specjalnych modeli imitujących organizm ludzki, a także o historii (a raczej prehistorii) światowej medycyny.

 

Ciało palacza
Na kolejnych piętrach było wiele ciekawych wystaw, jednak najbardziej poruszyła nas gablota, w której był wypchany pies. Był on ofiarą sowieckich medycznych eksperymentów. Rosjanie byli ciekawi, co jeśli wszczepią psa w… psa. Takich operacji wykonali wiele – psy zawsze umierały podczas zabiegu. Dopiero przedstawiony poniżej pies przeżył. Co prawda na kilka godzin…

 

 

Obóz koncentracyjny Salaspils w Rydze – bijące serce poległych

Drugiego dnia pojechaliśmy pociągiem do byłego obozu koncentracyjnego Salaspils. Dojechaliśmy tam pociągiem do stacji Darzini, a następnie ścieżką przez las trafiliśmy na teren obozu. Jest on teraz zrobiony w formie parku, nie pozostały żadne zabudowania.

 

Po lewej stronie parku znajduje się płaski pomnik upamiętniający ofiary obozu, z którego dobiega dźwięk bicia serca słyszany na terenie całego obozu…
Krystian w poszukiwaniu głośnika

Dzień trzeci – Jurmala, letni kurort Łotwy

Kolejnego dnia pojechaliśmy do Jurmali – letniego kurortu Łotwy. Co prawda nie byliśmy tam w sezonie, ale jednak było tak pusto, a hotele, które mijaliśmy, nie wyglądały zachęcająco.  A przecież z reguły przy plaży znajdują się najlepsze. Pochodziliśmy trochę po plaży śmiejąc się, że po kilkunastu latach znów trafiliśmy nad Bałtyk 🙂
Ponieważ wiał zimny wiatr, postanowiliśmy udać się na pociąg powrotny do Rygi.
Podobno każdy musi zrobić sobie zdjęcie z tym żółwiem

 

W oczekiwaniu na pociąg
Ostatni dzień na Łotwie postanowiliśmy spędzić ponownie w Rydze – chodząc po mieście oraz odwiedzając muzeum wojny.
Na początku poszliśmy na most nad Dźwiną, gdzie można podziwiać panoramę miasta. Następnie kluczyliśmy miedzy staromiejskimi uliczkami a także po okolicznym parku.

 

 

 

 

Pomnik wolności
Na końcu chcieliśmy zobaczyć łotewski pałac kultury. Jest on mniejszy niż nasz, pewnie bardziej nas Rosjanie docenili 🙂
Ponieważ kółko od naszej walizki zupełnie się rozwaliło, a nasza wielka walizka ważyła około 25kg, na dworzec autobusowy wybraliśmy się komunikacją miejską – to była nasza pierwsza w życiu jazda trolejbusem.
Przed wyjazdem jeszcze poszliśmy na targ, który znajduje się przy dworcu autobusowym. Można tam kupić wszystko, chociaż nas najbardziej skusiły łotewskie pyszne czekolady firmy Laima, które na tym właśnie targu są tańsze niż w innych sklepach.

Post Author: WolnymKrokiem