Kościół Pokoju w Świdnicy | Największy Kościół Pokoju na Świecie

Kościół Pokoju pw. Trójcy Świętej w Świdnicy to niewątpliwie jedna z najciekawszych atrakcji na Dolnym Śląsku. Kościół stanowi największy tego typu obiekt na świecie zdolny pomieścić około 7 500 wiernych. Na pierwszy rzut oka może się to nie wydawać zbyt imponującą liczbą, zwłaszcza w dobie powstawania licznych katedr i innych tego typu obiektach sakralnych. Trzeba mieć jednak na uwadze, że kościoły pokoju mogły być konstruowane jedynie ze słomy, gliny oraz drewna.  Zgoda na wybudowanie Kościołu Pokoju nastąpiła na skutek Pokoju Westfalskiego, kończącego wojnę 30-letnią w roku 1642. Dzięki tej decyzji powstały trzy Kościoły Pokoju znajdujące się w Świdnicy, Jaworze oraz Głogowie.

Kościół Pokoju Świdnica

Obowiązkowy punkt na mapie Świdnicy - Kościół Pokoju

Odwiedzając Świdnicę spokojnie można spędzić dzień lub dwa na nieustannym eksplorowaniu miasta. Każdego turystę z pewnością oczarują przepiękne kamieniczki miejskie, sięgające pamięcią aż XIV wieku, gdy na tych ziemiach panował Bolko II. Warto odwiedzić także Katedrę Św. Stanisława i Św. Wacława znajdującą się w pobliżu rynku miejskiego. Jej historia naprawdę jest zadziwiająca, a wyposażenie świątyni nie jednego wprawi w osłupienie. Jednak każdy chcący odnaleźć unikatową atrakcję na skalę światową, musi odwiedzić Kościół Pokoju pod wezwaniem Świętej Trójcy. Każdego roku w jej murach gromadzi się ogromna liczba turystów z całego świata, podziwiająca ten niesamowity przybytek. Jest to niezwykła budowla nie tylko ze względu na bogate zdobienia wewnętrzne, ale także na historię i sposób jej wykonania. Naprawdę nie można tego nazwać inaczej niż cudem, że taka budowla utrzymała się do dnia dzisiejszego. Świątynia została wybudowana tylko za pomocą nietrwałych elementów konstrukcyjnych tj. drewno, słoma czy glina. Dlaczego użyto takich materiałów zamiast cegieł lub kamieni? Otóż takie warunki postawił protestantom cesarz Ferdynand III Habsburg. Wyraził zgodę na postawienie 3 zborów - tzw. Kościołów Pokoju - poza murami miasta. Tym samym budowle miały być jeszcze bardziej podatne na zniszczenie i rozgrabienie. Dzisiaj zachowały się dwa kościoły - w Jaworze i w Świdnicy.

Wnętrze Kościoła Pokoju p.w. Trójcy świętej w Świdnicy

Prawdziwe piękno ukryte jest jednak w środku kościoła. Bogato zdobione loże, elementy ołtarza oraz polichromy oddają prawdziwą magię przybytku. Został on wbudowany na planie krzyża greckiego, zawdzięczając tym samym niezwykłą stabilność. Szlacheckie loże zajmujące jedne z kluczowych stref kościoła ozdobione są barwnymi herbami, upamiętniając tym samym zasługi danego rodu (np. Hechenbergów) w powstaniu kościoła. Sercem kościoła jest barokowy ołtarz wykonany przez Artura Gottfrida Hofffmana w XVIII wieku przedstawiający sceny chrztu Chrystusa. 

Przedstawiony przez nas opis jest tylko niewielkim fragmentem historycznym świątyni. Odwiedzając osobiście Kościół Pokoju w Świdnicy dowiecie się o nim dużo więcej z narracji lektora, która puszczana jest cykliczne we wnętrzu obiektu. Dostępnych jest kilka wersji językowych. Ciekawym zjawiskiem zaobserwowanym przez nas było chaotyczne rozglądanie się turystów i snucie domysłów o jakiej części kościoła opowiada aktualnie lektor. Czy loża na którą obecnie patrzą to na pewno ta, o której wspomina przewodnik? Czy dany obraz przedstawia tego o kim myślę? Spokojem wykazywały się jedynie osoby, które zakupiły ilustrowany przewodnik, jak i stali bywalcy przychodzący tutaj w celach religijnych. No i oczywiście obcokrajowcy, którym i tak było wszystko jedno, ponieważ nie rozumieli z polskiej narracji ani słowa.

Kościół Pokoju w Świdnicy
Kościół Pokoju w Świdnicy
Kościół Pokoju Świdnica
Kościół Pokoju Świdnica
Kościół Pokoju Świdnica

Legenda związana z Kościołem Pokoju

Coby z części merytorycznej była zadość, czas na przedstawienie legendy wiążącej się poniekąd z Kościołem Pokoju w Świdnicy. Jest ona o historii pierników Świdnickich, przez niektórych uważanych za lepsze od toruńskich. Tak więc zaczynamy skróconą wersję legendy o mistrzu Macieju.

Dawno dawno temu na początku XIX wieku żył sobie mistrz Marcin, który wypiekał najsmaczniejszy chleb oraz pierniki w całym królestwie śląskim. Swojej receptury strzegł jak lew, ale jeszcze mocniej strzegł swojej córki Zuzanny coby za szybko za mąż nie wyszła. W tym celu wszystkim adoratorom postawił ultimatum - "Ten jest godzien mojej córy, co równie dobre pierniki będzie piekł co moje!". No i klops. Dziesiątki śmiałków próbowało zdobyć rękę Zuzanny, ale jedyne co udało im się osiągnąć to kpiny mistrza Marcina, że to drewno co przynoszą śmią nazywać piernikami. Lata leciały a Zuzanna miała coraz bardziej dość bycia panną. Pocieszając ją ojciec powiedział, że w dniu jej ślubu zrobi jej tak pyszne pierniki, że HO HO i że zacier na tą okazję już stoi w piwnicy i dojrzewa. W międzyczasie w oko Zuzanny wpadł uczeń mistrza Marcina - Chrystian, co serca zbyt wielkiego do pieczenia pierników nie miał, ale za to bardzo dobrze rzeźbił w drewnie. Urzekł ją więc przepięknymi figurkami i zapewne charakterem. O zgodzie ojca oczywiście nie było mowy, więc sytuacja była dość patowa. 

Zbliżały się jednak urodziny króla, dlatego pastor ze Świdnickiego Kościoła Pokoju poprosił Marcina o upieczenie najpyszniejszych pierników w kształcie świątyni. Problem tkwił jednak w formie, w której miały być wypiekane pyszności. Konkretnie swoją ignorancją wykazał się cieśla, mistrz nad mistrzów w swoim fachu. Nie zgodził się on na wyrzeźbienie formy i basta. Wraz z nim, by nie podpaść arcymistrzowi, żaden cieśla w królestwie nie chciał się podjąć zlecenia.  Przysłuchując się tej rozmowie, zaradna Zuźka  powiedziała, że Chrystian stworzy formę, tym samym organizując mu pracę i wkład w to przedsięwzięcie. Nie mając wyboru mistrz Marcin i pastor przystali na błyskotliwą idee dziewczyny.

Źródło zdjęcia : http://dsw.doba.pl

Dni mijały, a mistrza Marcina dopadło straszne choróbsko przykuwając go do łóżka. W takiej kondycji nie było mowy, by był w stanie zrealizować zlecenie, dlatego polecił swojej córce powiadomić o tym pastora. Zuźka miała jednak inny pomysł na zakończenie tej historii i postanowiła wypiec pierniki wspólnie z Chrystianem za pomocą jednej beczułki specjalnego zacieru jej ojca. Tak jak wymyśliła, tak i zrobiła, nie mówiąc oczywiście o niczym swojemu tacie.

Nadszedł więc wielki dzień jubileuszu króla i kilka dni później w próg piekarni mistrza Marcina wpadł rozanielony pastor informując, że dar dla króla był strzałem w dziesiątkę. Ponoć władca tak zajadał się piernikami, że od pochłoniętej ilości dostał cukrzycy. Zdziwiony Marcin orzekł, że przecież niczego on nie wypiekał i nie ma pojęcia o co chodzi. Zuzanna musiała więc wyjawić, że pierniki wypiekł Chrystian. Podwójnie zdziwiony Marcin zażądał, by uczeń przyniósł mu jeden z królewskich pierników, by mógł je ocenić. Przed pierwszym gryzem mistrz Marcin przygotował się na falę hejtu, którą miał skąpać Chrystiana, jednak ku jego zdziwieniu piernik okazał się dobry. Oczywiście nie tak dobry, jak jego a gdyby nawet, to nie mógł tego przyznać. Rozradowana tą informacją Zuzanna poleciała ojcu Chrystiana jako osobę godną jej ręki, a że sam przed chwilą przyznał, iż piernikowi nic zarzucić nie mógł tak więc jego ultimatum się ziściło.

Biedny Marcin dopiero podczas ślubu zorientował się, że jedna z jego specjalnych beczułek z zacierem zniknęła...

Świdnica atrakcje

Po tej małej dygresji możemy się nauczyć tego, że jak chce się coś bardzo osiągnąć, to nic nie  stanie mu na przeszkodzie. Potrzeba tylko czasu, wytrwałości oraz odrobiny szczęścia. Oczywiście była to nasza własna, lekko zmieniona, interpretacja oryginalnej legendy pt. " Pierniki dla Króla" autorstwa Mariusza Urbanka. Myślimy jednak, że główne przesłanie udało nam się w niej przekazać, pomimo lekko zmienionej formy. Chociaż legenda znajduje się w kanonie bajek, to istnieją przesłanki, że samo zdarzenie wyrobu pierników dla króla Szwecji miało miejsce w rzeczywistości. Mieszkańcy  Świdnicy chcieli mu w ten sposób podziękować za pomoc w wybudowaniu kościoła pokoju oraz wymuszenie na Ferdynandzie III Habsburgu zwrócenie 121 kościołów. Czy pierniki do niego dotarły? Tego akurat potwierdzić się nie da, jednak wszystko co dobre prędzej czy później zatoczy koło. W roku 2011 król Szwecji Karol XVI Gusław wraz z małżonką zawitał do Świdnicy, przedłużając swój pobyt w Polsce, specjalnie po to by odwiedzić miejsce, gdzie do dnia dzisiejszego pielęgnuje się pamięć o jego przodku. Miły gest, prawda?

Na zakończenie mamy także garść przydatnych informacji związanych ze zwiedzaniem Kościoła Pokoju w Świdnicy.

  • Kościół Pokoju znajduje się na północ od rynku miasta. Będąc w centrum należy odnaleźć ulicę Bohaterów Getta i następnie podążać ul. Kościelną. Z rynku do celu dzieli nas ok. 5-10 minut piechoty. W razie zgubienia się z pewnością każda napotkana na drodze osoba wskaże Wam kierunek drogi.
  • Kościół Pokoju dostępny jest dla turystów w dni robocze i soboty od godz. 9:00 do 18:00 oraz w niedzielę i święta od godziny 12:00 do 18:00.
  • By wejść do środka kościoła należy uiścić opłatę w postaci cegiełki o koszcie 10 zł za bilet normalny oraz 5 zł za bilet ulgowy. Dla grup pow. 25 osób przewidziana jest zniżka i koszt biletu wynosić będzie 8 zł/os.
  • Podczas tworzenia wpisu opieraliśmy się na informacjach pozyskanych z przewodnika pt. "Świdnica i okolice" wydawnictwa Galileos. Znajdują się w niej dość przydatne, ogólne opisy atrakcji oraz mapki.

Post Author: WolnymKrokiem