Balaton – jednodniowy postój w drodze do Chorwacji w Balatonlelle

Podczas tych wakacji obraliśmy kierunek – Chorwacja. Byliśmy tam też rok temu z niespełna 4 miesięcznym Leosiem, jednak jeszcze nie udało nam się opublikować wpisu z tej wycieczki co obiecujemy nadrobimy. Ze względu jednak na nietypowość tego lata i niepewną sytuację na świecie postanowiliśmy wypuścić pierw ten artykuł ze względu na najświeższe wiadomości. Jak wiadomo pandemia na świecie powoduje wielkie utrudnienia w organizacji podróży i sytuacja jest na tyle dynamiczna, że postanowiliśmy wybrać miejsce, z którego w przypadku pogorszenia moglibyśmy wrócić w jeden dzień. Dlaczego akurat wybraliśmy Chorwację? Decyzja była bardzo spontaniczna. Urlop mieliśmy zaplanowany na konkretny termin bez możliwości zmiany i celowaliśmy w polską część Bieszczad. Niestety na tydzień naszego pobytu miało być tam załamanie pogody i przez 5 bitych dni miało padać… Góry + deszcz + dziecko = nic ciekawego. Z tego powodu zaledwie dwa dni przed wyjazdem musieliśmy skorygować nasze plany. Szybkie poszukiwania noclegu na popularnym bookingu nie przyniosły rezultatu, ponieważ 500 zł / dobę za nocleg nie wchodził w grę, dlatego padło na Airbnb, z którego jeszcze nie korzystaliśmy – a to błąd, ponieważ jeżeli poszukujecie apartamentu lub domku to oferty z tego portalu są bardzo zachęcające. Po kilku godzinach wertowania ofert i wyszukiwaniach pod kątem cena/jakość znaleźliśmy swoje lokum w pobliżu miejscowości Senj za ok. 300 zł / dobę. Mieliśmy więc już miejsce punktu docelowego a teraz pozostało nam zaplanowanie trasy. Postanowiliśmy robić ją na dwie części i zatrzymać się jeden dzień w Węgrzech nad słynnym jeziorem Balaton.

(więcej…)

Wieża widokowa przy jeziorze w miejscowości Mściwojów

Mściwojów jest niewielką miejscowością znajdującą się na Dolnym Śląsku w pobliżu Jawora. Swoją rozpoznawalność w okolicy zawdzięcza głównie zbiornikowi wodnemu Mściwojów, z którego czynnie korzysta wielu ludzi. Do użytku rekreacyjnego przeznaczony jest obszar na prawym brzegu zbiornika z pomostem, jednak w lecie prawie na całym obwodzie można zobaczyć rozłożone koce oraz rozpalone grille. Oficjalnie do użytku publicznego oddana jest tylko część brzegu przy pomoście, jednak ludzie korzystają z każdego skrawka, z którego można wejść do wody. My jednak przyjechaliśmy tam w innym celu. Otóż znajduje się tam 25 metrowa wieża widokowa, pozwalająca zobaczyć cały zbiornik wodny Mściwojów oraz przy dobrej widoczności obiekty oddalone nawet do 70 kilometrów.

Wieża widokowa Mściwojów

Read More

Tay – prowadzenie zajazdu w okolicach Georgian Bay

Obcowanie z naturą po Kanadyjsku

Lato! Dla nas to najwspanialszy czas by wybrać się na łono przyrody i podziwiać ją w pełni okazałości. Jeżeli o Kanadę chodzi, to próżno jej szukać na południu kraju, gdzie znajdują się największe skupiska ludzi. Szacuje się, że około 80% całej populacji tego drugiego największego obszarowo państwa zamieszkuje w pobliżu granicy z USA,, dlatego by odetchnąć trzeba pojechać na północ. A im dalej tym bardziej dziką i nieokiełznaną przyrodę zastaniemy. My tym razem wyruszyliśmy niedaleko – niecałe 200 kilometrów od granic GTA (Great Toronto Area) do małego miasteczka Port Severn znajdującego się blisko Georgian Bay. Jest to „niewielka zatoczka” ( o powierzchni 15 000 km2) jeziora Huron (59 000 km2).
W porównaniu Dolny Śląsk to niecałe 20 000 km2.
 
Co więc możemy znaleźć na tak wielkim obszarze wodnym? Przede wszystkim spokój, ryby i mnóstwo komarów (chociaż jest na to sposób!)

Czytaj więcej o Tay – prowadzenie zajazdu w okolicach Georgian Bay

Jak spędza się wolne dni w Kanadzie?

W ostatnim poście o naszych pierwszych wrażeniach z Kanady wspomniałam o korkach na autostradzie. W lecie występują one nie tylko w ciągu tygodnia w godzinach szczytu, ale również na weekendy, ponieważ większość mieszkańców Kanady (nie mówię Kanadyjczyków, bo tutaj mało kto tak naprawdę nim jest) jedzie odpocząć na łono natury. Najczęściej jest to domek letniskowy (tzw. cottage) nad jeziorem położony 100-200 km na północ od Toronto.
Rzeczywistość zupełnie inna niż w Polsce. Ile Polaków ma domki letniskowe tak daleko od domu i jeździ tam co tydzień, mówiąc że to blisko?
Co ciekawe, z okolic Toronto jest tylko jedna autostrada prowadząca na północ i wszyscy nią uparcie jadą, nawet jeśli mają toczyć się 50 km/h aż do samego celu. Inne drogi z kolei świecą pustkami.

Czytaj więcej o Jak spędza się wolne dni w Kanadzie?

Słone Jezioro w Larnace

Ostatni post zakończyliśmy na inwazji owadów w cieniu parku. (Larnaka) Nie był to jednak koniec naszej przygody, wręcz przeciwnie, dopiero się ona zaczynała. Największą atrakcją miało być dla nas słone jezioro, które jest pozostałością po morzu i czasach gdy te jeszcze penetrowało ląd. Żeby wprowadzić do posta trochę wartości edukacyjnej, nadmienię że taki rodzaj jeziora nazywa się jeziorem przybrzeżnym.

Czytaj więcej o Słone Jezioro w Larnace

Sierpniowy wyjazd – podsumowanie

Kiedy planowaliśmy ten wyjazd, miał on wyglądać zupełnie inaczej. Przede wszystkim nie braliśmy pod uwagę Włoch, samolotu, zamiast 10 dni miało być 20… Wiele czynników wpłynęło na to, jak wyglądała na końcu nasza podróż. Większość planu udało się spełnić, aż ostatniego dnia pogoda (i pewnie nasze niedoświadczenie) bardzo wpłynęła na nasz powrót.

Czytaj więcej o Sierpniowy wyjazd – podsumowanie

Montespluga – Splugen, czyli witaj Szwajcario!

Szlak Via Spluga – odcinek Montespluga – Splugen

Przeżyliśmy pierwszą noc pod namiotem! Wcale nie było tak strasznie, jak słyszałam. W nocy jedyne dźwięki jakie słyszeliśmy to szum wodospadu z oddali, a nad ranem dzwoneczki biegających niedaleko osiołków. Co najważniejsze… nie weszły do środka żadne robale! Najtańszy namiot z Tesco sprawdził się super!
Mieliśmy nawet do niego śledzie – na lotnisku we Wrocławiu nikt się nimi nie przejął i normalnie cały namiot wnieśliśmy jako bagaż podręczny.
A jaki mieliśmy widok po wystawieniu głowy z namiotu? Powiem tak – najlepszy na świecie! Zresztą zobaczcie sami:

 

Czytaj więcej o Montespluga – Splugen, czyli witaj Szwajcario!

Isola – Montespluga, czyli ciąg dalszy szlaku w Alpach

Szlak Via Spluga – odcinek Isola – Montespluga

Ostatni post skończył się zaraz za Isolą (klik), czyli w połowie naszej drogi do Montesplugi, gdzie mieliśmy spać pod namiotem (po raz pierwszy w życiu!). Już od początku naszej wędrówki wiedzieliśmy, że będzie to jedna z bardziej wymagających tras w naszym życiu.
Via Spluga Szlak z Isoli do Montespluga

Czytaj więcej o Isola – Montespluga, czyli ciąg dalszy szlaku w Alpach

Droga do Isoli – początek szlaku Via Spluga

Via Spluga – bajeczna trasa przez Alpy

Mimo, że czuliśmy niedosyt spędzając tylko jeden dzień w Chiavennie (o której pisaliśmy tutaj), trzeba było ruszać dalej. Chcieliśmy dojechać autobusem do Isoli, ale w końcu postawiliśmy na autostop. Biorąc pod uwagę, że jest to mało uczęszczana droga górska, myśleliśmy, że będziemy naprawdę długo czekać, aż ktoś nas zabierze. Szczęście jednak nam dopisało i dosłownie po chwili kiedy wyciągnęliśmy kciuka, zatrzymało się auto.
Kierowcą okazał się Argentyńczyk mieszkający we Włoszech. Jego sposób na życie to pół roku pracować w Szwajcarii, a drugie pół mieć wakacje. Układ jak marzenie!
Podwiózł nas 15 km opowiadając przy tym ciekawe historię i kompletnie ignorując przepiękne krajobrazy. W końcu dla niego to codzienność. Rozstaliśmy się z nim 3 km przed Isolą i wkroczyliśmy na szlak (Via Spluga).
Via Spluga Isola

Czytaj więcej o Droga do Isoli – początek szlaku Via Spluga