Polecane książki dla niemowlaków do nauki języków obcych i nie tylko

W obecnej sytuacji myślę że nie ma sensu zbyt promować miejsc do odwiedzenia. Z jednej strony nie chcemy Was kusić ciekawymi miejscami, chociaż z drugiej, zawsze można potraktować je jako plany na przyszłość. Dlatego na razie przygotowaliśmy dla Was wpis o najlepszych według nas (a głównie według naszego najmłodszego członka rodziny) książkach dla niemowląt. Nie jest to zupełnie oderwane od podróżowania, dlatego że książki są w kilku językach, których znajomość ułatwia wyjazdy. Poza tym, rodzice też mogą trochę poćwiczyć języki i poczuć się tym samym chociaż trochę jak na wyjeździe.

"That's not my lion..."

Angielska książka sensoryczna wydawnictwa Usborne. Leoś dostał ją od babci, jak miał około 6 miesięcy i była to miłość od pierwszego wejrzenia. Do tego stopnia, że kiedy ma zły humor, to wystarczy mu ją pokazać i zapomina o smutku.

Na każdej stronie znajduje się lew, z jedną dotykową częścią ciała, np. szorstkie łapy, włochata grzywa. Dodatkową zaletą są krótkie, powtarzalne zdania, które nie nudzą dziecka.

„That’s not my lion” to tylko jedna część całej serii „That’s not my…”. Wybór jest bardzo duży, my mamy jeszcze kilka, m.in. „That’s not my baby” (ta też jest warta uwagi, na końcu znajduje się lusterko i napisem That’s my baby…. It’s you!).

"The very hungry Caterpillar"

To bardzo popularna seria książek dla najmłodszych, których autorem jest Eric Carle. Na początku byłam co do niej sceptyczna, jednak wiele osób polecało ją, więc zaryzykowałam i zamówiłam. Okazała się strzałem w dziesiątkę. Piękne i niepospolite ilustracje, ciekawa historia, dziurki na stronach, które bardzo przyciągają uwagę dziecka.

Z tej serii mamy także „Finger puppet book” z pacynką oraz „Little learning library”

"Wielka księga dźwięków"

Gruba kartonowa książka, którą podobno ma prawie każde dziecko. Na każdej stronie uczymy się odgłosów, które są wykonywane przez najróżniejsze rzeczy, osoby i zwierzęta.

Za każdym razem trzeba przeczytać z Leosiem całą książkę, z największym skupieniem uwagi na wężu, co jest jego ulubioną stroną.

"Don't tickle my lion!"

To nasze odkrycie ostatnich tygodni. Dźwiękowo-sensoryczna książka z tego samego wydawnictwa co opisywana na początku „That’s not my lion”.

Na każdej stronie znajduje się inne zwierzę, które możemy podotykać/połaskotać, np. za włochatą grzywę lwa, a po naciśnięciu jej usłyszymy ryczenie. Znajdziemy tam jeszcze zebrę, słonia, bizona. Na końcu możemy zaś przekonać się, co wyszło z naszych niepokornych działań… Przecież książeczka mówi, żeby nie łaskotać tych zwierząt.

"Oho, wem gehort der Tierpopo?"

Czytam Leosiowi książki w kilku językach, w niemieckim również. Ma w tym języku kilka książek, ale dwie to zdecydowane faworyty. Pierwsza z nich to „Oho, wem gehort der Tierpopo?”. Jest to książka kartonowa z okienkami. Na każdej stronie mamy zgadnąć jakie zwierzę znajduje się pod okienkiem. Do pomocy mamy krótki tekst oraz obrazek z widokiem zwierzęcia od strony jego… pupy. Leoś zawsze już sam otwiera okienka, za każdym razem z ogromną ciekawością.

"Pucio, zabawy gestem i dźwiękiem"

Czy jest tu ktoś, kto nie zna serii u Puciu? Podobno każde dziecko jest nią zachwycone! My na razie mamy tylko tą jedną, kolejne już zamówione. Podobają mi się proste ilustracje, ciekawe wykorzystanie wyrazów dźwiękonaśladowczych, co zachęca dziecko do czytania.

"Первые слова"

Rosyjski słownik obrazkowy, który zawiera kilka stron tematycznych, m.in. owoce, warzywa, transport. Na początku myślałam, że nie ma w niej nic szczególnego, jednak jest to ulubiona książka rosyjska Leosia (ma ich obecnie 19). A już totalnym hitem są dwie strony – z zabawkami i zwierzętami. Na ich widok zawsze jest wielka ekscytacja, machanie rękami, nogami oraz okrzyki.

"Цыпленок"

Mała książeczka kartonowa, która opowiada historię kurczaka żyjącego w gospodarstwie. Podoba mi sposób połączenia treści i obrazków, np. „Kurczaczek miał mamę. Oto jak wyglądała”.

Książkę czyta się lekko, tekst jest bardzo chwytliwy i dźwięczny, w sam raz dla małego czytelnika.

Ma też elementy zabawne, można czytać w bardzo emocjonujący sposób.

"Wohin fahrst du, Kleiner Traktor"

Druga książka niemiecka, która okazała się u nas hitem. Jest to opowieść o małym traktorze, który od rana do wieczora ciężko pracuje.  Ma chwytliwy tekst, można poznać sporo nowych słówek odnośnie farmy. Podoba mi się też perspektywa całego dnia traktora, od kiedy się budzi, do czasu kiedy idzie spać.

Tutaj akurat co jakiś czas musiałam zaglądać do słownika, co jakie słowo znaczy.

"Please, eat nicely"

Angielska książka kartonowa z przesuwnymi elementami. Dzięki kilku zwierzakom dowiemy się, jak powinniśmy zachowywać się przy jedzeniu, np. nie bekać, jeść z zamkniętymi ustami. I wszystkie te rady opisane są w zabawny sposób, krótkimi i chwytliwymi tekstami, dodatkowo ciekawie zobrazowane.

Przesuwne elementy bardzo zachęcają dziecko do wspólnego czytania, a dodatkowo przy każdym z nich nauczymy się angielskich wyrazów dźwiękonaśladowczych.

Mamy nadzieję, że taki wpis okaże się dla Was przydatny i pomocny, w szczególności, że teraz jesteśmy objęci przymusowym brakiem wyjść z domu. Książki stanowią świetne „okno” na świat i od maleńkości warto przybliżać je dziecku zamiast głośnych i „tandetnych” plastikowych zabawek. Pamiętajcie, czym skorupka za młodu przesiąknie… 🙂

A czy Wy macie jakiś książkowych faworytów? Dajcie znać w komentarzach! 🙂

Post Author: WolnymKrokiem