Karpacz – wejście zimowe na Strzechę Akademicką z niemowlakiem

W tym sezonie myśleliśmy, że zimowe wyjścia w góry możemy sobie odpuścić. Kilku miesięczne dziecko na pewno nie pozwoli nam na wyściubienie nosa na zimowy szlak. Jednak po dłuższych analizach i odpowiednim skompletowaniu zimowej odzieży wyruszyliśmy do pobliskiego Karpacza, by pochodzić trochę po śniegu i zbić nadliczbowe poświętne kilogramy.  Karpacz wybraliśmy z kilku względów. Po pierwsze jest blisko naszego miejsca zamieszkania – około 1,5 godziny jazdy samochodem. Po drugie, trasa którą zaplanowaliśmy miała około 1,5 h w jedną stronę i kończyła się schroniskiem, w którym mogliśmy oporządzić Leosia i trochę odsapnąć. Po trzecie, i to chyba był jeden z ważniejszych powodów – Karpacz jest bardzo turystyczny, co dla nas znaczy tyle, że w razie jakiejś nieprzewidzianej, ekstremalnej sytuacji można liczyć na szybką i fachową pomoc służb ratowniczych i medycznych. Właśnie z tego względu nie wybieraliśmy małych gór z rzadko uczęszczanymi szlakami.

Zaplanowana trasa z Karpacza na ostatni guzik - ale czy na pewno?

Naszym pierwszym pomysłem było przejście z Rozdroża Łomnickiego do Schroniska Samotnia z wykorzystaniem szlaku żółtego, a następnie powrót przez Polanę Karkonoską szlakiem niebieskim oraz zielonym. Zawsze wychodzimy z założenia, że lepiej zrobić trasę w kształcie pętli niż wracać tym samym odcinkiem trasy.  Sprawdziliśmy więc, jak wygląda szlak na mapie turystycznej i okazało się, że w sezonie zimowym niebieski odcinek szlaku prowadzący ze schroniska do Przełęczy Karkonoskiej jest zamknięty. Piękne plany było trzeba więc zmodernizować, dlatego w drugim etapie chcieliśmy wrócić szlakiem czarnym. Dlaczego o tym piszemy? Ponieważ zawsze warto upewnić się, jak wygląda szlak przed planowaniem swojej wycieczki. Można znać jakąś trasę na pamięć i pokonać ją niejednokrotnie w lecie, jednak zima trasy rządzą się swoimi prawami i mogą być one zamykane ze względów bezpieczeństwa.

Końcowa trasa jaką przeszliśmy z Karpacza na PTTK Strzecha Akademicka

Ostateczną trasę, jaką pokonaliśmy podczas naszego jednodniowego zimowego wypadu w góry, był szlak żółty z Karpacza na Strzechę Akademicką. Musieliśmy skrócić trochę naszą wędrówkę, ponieważ kondycyjnie nie ogarnęły moje nogi. Na co dzień staram się aktywnie spędzać czas i praktycznie codziennie chodzę z wózkiem po kilka kilometrów, jednak z Leosiem w nosidełku moje nogi odmówiły posłuszeństwa. Wejście na Strzechę Akademicką wymaga pokonania około 500 metrów przewyższenia na dystansie ~3 kilometrów. Nie wydaje to się jakimś dramatycznym dystansem, jednak zimowe warunki i 7 dodatkowych kilogramówna brzuchu zrobiły swoje. W lecie taka sytuacja zostałaby rozwiązana bardzo prosto – przekazanie Leosia Krystianowi. Jednak w zimie nie ma jak się rozebrać i przeorganizować noszenia malucha. Musiałam więc zwolnić kroku i robić sobie krótkie odpoczynki, by dotrzeć do celu co wpłynęło też na nasz ogólny czas pokonania trasy, a ten nas gonił nieustannie. Nie była to jednak już kwestia krótkiego dnia, jak to miało miejsce podczas naszego wejścia na Kalenicę, który wspominamy do dzisiaj jako jedna z naszych mniej ogarniętych zimowych wycieczek, ale goniącego nas biletu parkingowego. Z tego względu ograniczyliśmy naszą małą eskapadę do wejścia na Strzechę Akademicką, a nie jak planowaliśmy wcześniej do PTTK Samotnia.

Warunki pogodowe były zmienne, jednak zimowa aura pozostała przepiękna. Zima w górach jest najpiękniejsza!

Kwestie organizacyjne wyjazdu do Karpacza w sezonie zimowym

Dla Wszystkich: Karpacz to najbardziej popularny ośrodek turystyczno-górski na Dolnym Śląsku, z tego względu jest on oblężony przez turystów. Sezon zimowy przyciąga na pobliskie stoki sporą liczbę narciarzy a miejsc parkingowych jest ograniczona ilość, przez co ciężko znaleźć dogodny parking w pobliżu wejścia na szlak. Dodatkowo trzeba mieć na uwadze, że wszystko co wiąże się z Karpaczem jest płatne. Miejsce parkingowe za 1 godzinę postoju kosztuje 3 zł. Wejście na teren Karkonoskiego Parku Narodowego jest możliwe tylko i wyłączenie po zakupie biletu (koszt 8 zł). Całe szczęście miejsc noclegowych w Karpaczu nie brakuje i możecie bez przeszkód zorganizować sobie kilku dniowy pobyt w Karpaczu podczas którego auto zostawicie na parkingu pod hotelem (najczęściej bezpłatnym) i nie martwić się o szukanie miejsca do zaparkowania. Bardzo dobrze sprawdzają się też taksówki. Można ją wypożyczyć co na pewno wyjdzie taniej niż opłata parkingowa podczas szaleństwa na stokach lub wędrówce po szlaku.



Booking.com

Dla osób planujących wyjście z niemowlakiem: Najważniejszym czynnikiem jaki powinniście brać pod uwagę jest znajomość upodobań Waszego maleństwa. My naszą wyprawę oparliśmy na tym, że Leoś bardzo lubi chodzić w chuście/nosidełku i jest w nim bardzo spokojny. Jednak nie wszystkie dzieci znoszą to tak dobrze. Wiele z dzieci nie usiedziałoby w miejscu przez tyle czasu. W takim wypadku nie ma co próbować na siłę takiej wycieczki.

Dobrym sposobem dla dzieci lubiących siedzieć w wózku, jest wyposażenie się w wózko-sanie. Bardziej jest to jednak rozwiązanie doraźne  i nie sprawdzi się na szlakach każdego rodzaju. W dodatku potrzeba do tego mieć naprawdę dobrą kondycję fizyczną, ponieważ ciągnięcie tych sań w górę, a później ich przytrzymywanie podczas zejścia nie będzie należeć do najłatwiejszych.

My podczas tego wyjazdu mogliśmy przetestować coś, co miałam już na oku od dłuższego czasu. Po bezsprzecznym sukcesie noszenia Leosia w chuście z polskiej firmy LennyLamb (do dzisiaj śpi w niej jak złoto, nawet w domu) postanowiliśmy sprawdzić, jak będzie się spisywała bluza „kangurek” oraz ergonomiczne nosidełko, również z firmy LennyLamb. Bluzę wybraliśmy typu unisex, tak by Krystian też mógł ją założyć bez wizerunkowego skandalu 🙂

Opinia na temat zastosowanego kompletu LennyLamb

Cały komplet naprawdę dobrze się spisywał i zdecydowanie jest godny polecenia. Bluza jest wygodna, przyjemna w dotyku, dobrze wykonana. W dodatku naprawdę ciepła! Chociaż z racji tego, że jest to jednak tylko bluza, to materiał ten nie chroni od wiatru tak, jak miałaby to zrobić kurtka, oraz podczas deszczu mógłby być kłopot. Warto więc na plecy dziecka założyć jakiś niewielki kocyk, który chronił by go od porywów wiatru. Nie musi być on ciepły, ale ważne żeby był z materiału przeciwwietrznego. Tutaj jednak pojawia się pytanie – jeżeli takie coś założymy to, nie ograniczymy tym samym odprowadzenia ciepła maluszka narażając go tym samym na zapocenie? Tego nie jesteśmy pewni sami i mamy dylemat.

Należy pamiętać też, że dziecko będzie ogrzewane przez nas samych – podczas wysiłku fizycznego jakim jest wchodzenie pod górę na pewno dostarczymy dziecku potrzebnego ciepła i poprawne odprowadzenie ciepła będzie niezbędne, ponieważ zarówno dziecko, jak i my, możemy się niepotrzebnie zgrzać. Podczas naszej wspinaczki na Strzechę Akademicką oraz po zejściu z niej Leoś nie był przegrzany, tak więc taki komplet się sprawdził. Musimy jednak przyznać, że warunki w Karpaczu mieliśmy tego dnia dość sprzyjające. Obyło się bez intensywnych opadów śniegu oraz porywistych wiatrów – czyli tak jak zapowiadała prognoza pogody.  Ważnym jest też dobre ubranie stópek dziecka oraz spodenek! Nogi dziecka znajdują się po naszych bokach i są one najbardziej nastawione na wiatr. Bluza zakrywa je w pełni, ale może to nie być wystarczająca ochrona dla maluszka.

Odnośnie wygody użytkowania, to spisał się on bardzo dobrze. Dużą zaletą nosidełka jest prostota jej zakładania i pewność, że dziecko będzie dobrze leżeć, w takim rozumieniu, że prawidłowe wiązanie chusty wymaga doświadczenia, zaś z ułożeniem dziecka w nosidełku poradzi sobie każdy.

Bluza posiada w zestawie dodatkowy nakładany kaptur na głowę dziecka. Zachodzi on aż na ramiona, dlatego szyja i ramiona dziecka są zakryte dzięki czemu nie jest ono narażone na przewiewy – bardzo sprytne!

Jak więc widzicie, jeśli planujecie wypady z dzieckiem w góry w chłodne dni, zestaw jest idealny! Szczerze mówiąc, bez tego na pewno musielibyśmy czekać do wiosny, aż będzie ciepło i będzie można chodzić bez kurtek.

Podsumowując, wyjście zimowe w góry z niemowlakiem jest do ogarnięcia. Należy trzymać się tylko kilku prostych zasad:

  • Nie rujnujmy dziecięcej rutyny wypracowanej na przestrzeni poprzednich miesięcy. Starajmy się zaplanować wyjazd w taki sposób, by nakarmić je przed samym wyjazdem i pozwolić mu uciąć przyzwoitą drzemkę w aucie. Następne karmienie zaplanujmy zaraz przed wejściem na szlak.
  • Zadbajmy o wygodny i odpowiedni ubiór dziecka zgodny z warunkami atmosferycznymi – koniecznie sprawdź jakie warunki panują aktualnie na szlaku i czy wybrana przez Ciebie trasa jest otwarta w sezonie zimowym. Pamiętajmy też, że własna kondycja fizyczna ma duże znaczenie i nie planujmy trasy ponad swoje siły.
  • Ważnym elementem w planowaniu trasy jest schronisko – nie wyruszajmy gdzieś, gdzie nie będzie można ogrzać się, nakarmić dziecka i zmienić mu pieluchy! Dla nas optymalnym czasem wędrówki są 1,5 – 2 godziny z tego względu, że Leoś karmiony jest piersią i dość często je.
  • Zawsze zabieraj ze sobą książeczkę medyczną dziecka – lepiej dmuchać na zimne!
  • Pamiętajcie o dobrym kremie dla dziecka na buźkę. Będzie ono miała ją podczas wędrówki odkrytą, dlatego trzeba ją szczodrze posmarować.
  • Jeżeli jesteście rodzicami aktywnymi fizycznie to zachęcamy Was do zapoznania się z ofertą firmy LennyLamb. Rzadko polecam Wam jakieś produkty, ale akurat jest to polska marka, którą warto się zainteresować. Nas nie zawiodły i Was też nie powinny zawieść!
  • Przygotujcie się na baczne, czasami nieprzychylne, wzroki turystów dzielących z Wami szlak. Wiele z nich będzie typu ” Co oni robią temu dziecku”, jednak nie ma co się przejmować. Odpowiedzialny rodzic wie jak dobrze przygotować swoje dziecko do takiej przygody. Zawsze jest ono na pierwszym miejscu i musi być bacznie obserwowane przez rodziców. W końcu to dla wszystkich z nas ma być przyjemność 🙂
 

Mamy nadzieję, że nasz tekst pomoże Wam w podjęciu stosownych decyzji. W razie pytań, jak zawsze chętnie udzielimy odpowiedzi, jeżeli będziemy potrafili pomóc! Do zobaczenia na szlaku!

Post Author: WolnymKrokiem