Wieża widokowa na Bazaltowej Górze – Pogórze Kaczawskie

Trasa na Bazaltową Górę ( 368 m n.p.m.) to kolejny rodzaj wpisu dedykowany przede wszystkim osobom o ograniczonych możliwościach kondycyjnych – takich jak moje w 8 miesiącu ciąży. Po raz kolejny poszukiwaliśmy miejsca, które będzie znajdowało się względnie blisko naszego domu i szlak nie da mi się za mocno w kość, ponieważ samo chodzenie po płaskim terenie już potrafiło sprawić, że dostawałam sporej zadyszki. Tak więc padło na Bazaltową Górę znajdującą się na Pogórzu Kaczawskim w okolicy Paszowic. Trasa na szczyt jest przyjemna, chociaż miejscami wymagająca, ale Wolnym Krokiem uda się ją zdobyć każdemu. Dodatkowym atutem Bazaltowej Góry jest wieża widokowa znajdująca się na niej oraz fakt, że jest to kolejny wygasły wulkan na mapie Dolnego Śląska.

Trasa na Bazaltową Górę z parkingu w pobliżu Paszowic

Swoją trasę na Bazaltową Górę rozpoczęliśmy z parkingu w pobliżu miejscowości Paszowice. Zaraz przy drodze znajduje się zajazd z wiatami rekreacyjnymi oraz obszernym miejscem parkingowym (darmowy). Można więc tam odpocząć na ławeczce, ukryć się przed deszczem lub zrobić sobie grilla. Dla chętnych polecamy także wydłużenie swojej wędrówki na górę Radogost znajdującej się w pobliżu. Dzięki temu zdobędziecie dwie góry, które posiadają praktycznie bliźniacze wieże widokowe na swoich szczytach. Czas zdobycia obydwu wzgórz nie powinien przekroczyć 2 ~ 2,5 godziny.

Sama Bazaltowa Góra, jak już wspominaliśmy, jest wygasłym wulkanem charakteryzującym się stożkowym kształtem. Niektóre podejścia są więc strome, jednak nie przekraczają kilkudziesięciu metrów wzwyż. Dzięki temu czuje się, że zdobywamy jakąś górę, ale nie wymaga to od nas znaczącego wysiłku. Myślimy, że jest to też odpowiedni szczyt, na którym można zacząć swoje pierwsze piesze wędrówki z małym dzieckiem. Nie zmęczymy go za bardzo długim i monotonnym szlakiem, a na szczycie czekać będzie wieża widokowa, która będzie małą nagrodą za trud i wysiłek. Sam szlak jest dość dobrze oznaczony i nie powinniśmy się zgubić.

Stary Kamieniołom na szczycie Bazaltowej Góry i wieża widokowa

Jedynym momentem, na który powinniśmy uważać znajduje zaraz przy odbiciu szlaku na szczyt góry w pobliżu starego kamieniołomu. żeby wejść na szczyt trzeba wypatrywać niewielkiej dróżki prowadzącej zboczem wykopaliska. Niestety nie jest to widoczne na pierwszy rzut oka i przy podejściu musieliśmy trochę improwizować z trasą. Dopiero po pokonaniu około 100 metrów od głównego szlaku zaczyna się klarować ścieżka. Najważniejsze by się nie zgubić jest pamiętanie – Rozpoczyna się kamieniołom – szukamy wejścia przed nim tak, by po zboczu wejść na szczyt.

Jak pewnie każdy z Was się domyśla w starym kamieniołomie na szczycie wydobywano głównie bazalt, skąd swoją nazwę wzięła górą. W wyniku eksploatacji wyrobiska zostały odkryte formy skalne charakterystyczne dla powulkanicznych gór. Na zboczach kamieniołomu można więc dostrzec dawny komin wulkaniczny oraz słupy bazaltowe. Zdobywając szczyt na pewno zobaczycie jeden punkt widokowy w postaci tarasu znajdującego się na szczycie ściany wyrobiska. Będzie to niestety jedyna okazja podczas której będzie można podziwiać okoliczna panoramę, bowiem taras na wieży widokowej znajduje się poniżej koron drzew…

Co do samej wieży widokowej to została ona wybudowana w roku 1906 z łamanego kamienia bazaltowego. Solidna konstrukcja nadal umożliwia wejście na nią, jednak widać, że jest mocno zaniedbana i zdewastowana. W jej środku widnieje wiele graffiti i szkaradnych podpisów. Panuje też tam ogólny bród i nie brakuje pustych butelek po piwie. Znaleźliśmy tam także szampana pochodzącego prawdopodobniej jeszcze z Sylwestra…

Widok z wieży widokowej na Bazaltowej Górze

Interaktywna mapa trasy na Bazaltową Górę

Jak zawsze na końcu wpisu dodajemy Wam interaktywną mapę szlaku na Bazaltową Górę, byście mogli łatwiej zaplanować sobie trasę.

Dla nas było to przedostatnie brzuchate wejście na górę. Jak też pewnie zauważyliście sami, mieliśmy około miesiąc przerwy od wpisu na blogu. Wszystko to przez to, że 25 maja przyszedł na świat nasz mały, nowy kompan podróży Leoś 🙂 Pierwsze tygodnie był pełne nowych doświadczeń i w dodatku wypełnione atmosferą przenosin do nowego mieszkania, więc i remontowo-wykończeniowo. Z tego powodu nie mieliśmy kompletnie czasu na Internety. Teraz jednak powoli adaptujemy się do nowej sytuacji i z niecierpliwością czekamy na kolejną podróż, która będzie na pewno pełna nowych przygód! 🙂

Post Author: WolnymKrokiem