Ayia Napa – Cypr

Cały tydzień na Cyprze spędziliśmy w Ayia Napie, gdzie wynajęliśmy apartament 1,5 km od plaży. Nie braliśmy jedzenia z Polski, bo mieliśmy zamiar tym razem zaszaleć! W końcu, Cypr umiejscowiony jest w Azji, jest to część Grecka która przeżywa kryzys ekonomiczny tak więc mieliśmy żyć jak królowie. Jednakże cały nasz plan w pi… piach poszedł. Dosłownie i w przenośni 🙂

 

 

Ayia Napa jest miejscowością czysto turystyczną. Pełno w niej klubów, miejsc rozrywki, restauracji wypożyczalni quadów i skuterów. Jest nawet wesołe miasteczko którego nie da się nie zauważyć. W dodatku w odległości 10 km znajduje się jeden z największych parków wodnych „Water World„. Gospodarka tego miejsca opiera się na jak największym wyciśnięciu z turystów kasy, którzy w większości są Norwegami, Anglikami, Rosjanami i obywatelami innych bogatych nacji. Miasto w dzień jest wymarłe, ponieważ wszyscy są na plaży albo pływają łodziami, dopiero w nocy budzi się do życia promieniejąc światłami, ogniem i głośną muzyką.

Oczywiście były też sklepy z pamiątkami. Nawet całe mnóstwo. Tutaj ceny były w porządku, około 0,5 euro za pocztówkę, 7 euro za ręcznik, normalka. Chociaż nie zabrakło też ciekawszych sklepów, jednym z nich był sklep Disneya w którym były naprawdę fantastyczne zabawki, figurki oraz maskotki!

 

Na infrastrukturę miasta poza klubami wpływają bardzo mocno restauracje i bary. Projektanci wręcz prześcigali się by zbudować jak najbardziej widowiskowe, tematyczne i klimatyczne miejsca. Dlatego przemierzając główną ulicę Ayia Napy możemy napotkać restauracje Flintstonów, gdzie Fred ochoczo wita nas i zachęca byśmy wstąpili do środka, tawernę „Moo Moo” z krowami na dachu, restaurację meksykańską z olbrzymim sombrerem na dachu i kaktusami, a także wiele, wiele więcej.
Jeżeli więc Twoim ulubionym zajęciem jest imprezowanie i jedzenie w restauracjach, na całym Cyprze nie znajdziesz chyba lepszego miejsca niż Ayia Napa:)

 

 

Jeżeli jednak to Was nie interesuje…. Znajdzie się też kilka innych miejsc, chociaż niezbyt wiele. Codziennie otwierany jest mały bazar, gdzie możemy kupić lokalne produkty, podróbki zegarków itp. Co do asortymentu przypominało mi to bazar turecki, chociaż nie było tam tak tłoczno i ceny też oczywiście dostosowane do klienteli.

 

 

 

Kolejnym miejscem jest stary kościół znajdujący się blisko głównej promenady. Jeżeli kiedykolwiek odwiedzisz Ayia na pewno go zauważysz. Jest on nadal czynny i odbywają się w nim msze. Nie jest to jednak przestronne miejsce, więc jego zwiedzanie nie potrwa dłużej niż 20 minut. Wraz ze zrobieniem zdjęć. I pobawieniem się z kotami, których jest tam pełno 🙂

W takim razie co robić z resztą czasu kiedy jest dzień, miasto śpi i nieliczne restauracje są tylko otworzone? Oczywiście plażować!
W pobliżu Ayia (do 3 km) znajdziecie przynajmniej 8 plaż, na które można pójść. Jeżeli zaś wypożyczycie quada lub inny środek transportu, możecie urządzić sobie prawdziwą pielgrzymkę po plażach Cypru.
Poniżej zdjęcie plaży Nissi Beach, o której pisałam tutaj.

Post Author: WolnymKrokiem