4 dni w Lizbonie – co zobaczyć

Atrakcje turystyczne Lizbony na 4 dni

Coraz częściej spotykamy się z brakiem czasu, i kiedy w końcu dostaniemy swój upragniony urlop, staramy się wykorzystać go jak najlepiej. Często nie możemy sobie pozwolić na dłuższe wyprawy ze względu na obowiązki czekające w Polsce. Dlatego jeżeli i Wy borykacie się z takim problemem, ale koniecznie chcecie oderwać się od codzienności i odpocząć, a Waszym miejscem urlopowym stanie się Lizbona to mamy dla Was mały poradnik. Dla nas było to niezwykłe cztery dni, pełne zachwycających atrakcji i widoków, jednak niedosyt po Lizbonie pozostał i jesteśmy pewni, że prędzej czy później zagościmy w jej progach.
 

Czytaj więcej o 4 dni w Lizbonie – co zobaczyć

Lizbona zwiedzanie dzielnicy Belem

Belem centrum atrakcji Lizbony

Belem jest jedną z najbardziej charakterystycznych dzielnic Lizbony. Swoją sławę zawdzięcza wielu zabytkom narodowym i atrakcjom turystycznym związanych z wielką erą odkryć geograficznych. To właśnie stąd Vasco da Gama rozpoczął podróż, podczas której dotarł drogą morską do Indii. Dlatego dla nas, ciekawskich podróżników, Belem stało się punktem obowiązkowy do zwiedzenia 🙂

Belem pomnik Vasco Da Gama

Czytaj więcej o Lizbona zwiedzanie dzielnicy Belem

Pierwsze kroki w Lizbonie

Lizbona w 5 dni

Kilka miesięcy temu przeglądałam internet, po czym znalazłam promocję na lot do Lizbony, na 5 dni w połowie listopada. Szybko przeanalizowaliśmy to z Krystianem, w jakieś 5 minut. Stwierdziliśmy jednak, że nie ma nad czym myśleć, i takim właśnie sposobem staliśmy się posiadaczami biletów.
Przez długi czas nie myśleliśmy o tym zupełnie. W wakacje dużo się działo, a potem w roku akademickim chyba jeszcze więcej (chociaż tych przyjemnych rzeczy było o wiele mniej, wiadomo). I dopiero zaczęliśmy planowanie kilka dni przed odlotem. Ale wcale na tym źle nie wyszliśmy 🙂 Wynajęliśmy sobie pokój w samym centrum (65 zł/noc za osobę) w hotelu Residencial Geres i planowaliśmy spokojnie zwiedzać, nigdzie nie pędząc.
Lizbona Zamek Św. Jerzego

Czytaj więcej o Pierwsze kroki w Lizbonie

Kilka godzin w Warszawie

Warszawa przelotem

Nie pamiętam co nas skusiło, żeby lecieć z Warszawy (może cena? Może chęć zwiedzenia stolicy?), ale chyba zapomniałam, jak to daleko 🙂 Samolot z Chopina mielismy o 21.00, więc z rana trzeba było wyjechać z Wrocławia.

Wahaliśmy się co wybrać – Pendolino czy PolskiBus? Pendolino wydawało się być fajniejszą opcją, jednak trochę obawialiśmy się o stan Polskich kolei i ich punktualności. Dlatego kupiliśmy bilety na PolskiegoBusa na 10.00.
W dzień wyjazdu wstaliśmy i… pada, wieje, ogólnie armagedon. No nic! Czekając na autobus na dworcu tymczasowym schowaliśmy się pod barowy parasol. Podobnie jak wszyscy inni (przynajmniej co się zmieścili).
Jak zwykle jazda przebiegła bez żadnych nieprzyjemności. Chociaż były dwie rzeczy, które bardzo mnie zadziwiły:
– NIE DOSTALIŚMY HERBATNIKÓW, BUŁKI ANI PICIA
– PRZYJECHALIŚMY DO WARSZAWY PRZED CZASEM
Co zrobić? Spodziewałam się, że będzie dość spore opóźnienie, więc naszym pierwotnym planem było od razu pojechanie na lotnisko.
Ale jest 15.05, a do samolotu ponad 6 godzin.Trzeba je jakoś oczywiście zagospodarować więc nastąpiła zmiana planów. Postanowiliśmy pojechać na chwilę  do centrum. Ale gdzie? Pytam się Krystiana: co chcesz zobaczyć w Warszawie? (Ja byłam już dwa razy z wycieczką szkolną, więc „przecież widziałam wszystko”, a Krystian był po raz pierwszy).
K:”Pojedźmy do Łazienek!”
      A: „Za godzinę będzie już ciemno, a i tak mamy na to za mało czasu. „

Plan na zwiedzanie Warszawy

I tak przez jakiś czas rzucaliśmy pomysłami („Pojedźmy tam gdzie kręcą serial Na Wspólnej!”). W końcu zdecydowaliśmy się jednak pojechać pod Pałac Prezydencki i Grób Nieznanego Żołnierza.
Dwa razy obeszliśmy metro Młociny, zanim zauważyliśmy wejście. Teraz już tylko kupić bilety 75-minutowe – tak jak nam kazała aplikacja JakDojadę – i w drogę! Ja jednak nie do końca ufam takim aplikacjom i patrząc na mapę trochę zmodyfikowałam naszą trasę dojazdu. Wysiedliśmy na innej stacji metra i mielismy już na pieszo dość do Pałacu przez Ogród Saski. Nie bylibyśmy jednak sobą, gdybyśmy nie poszli od razu w dobrą stronę.

Najpierw ruszyliśmy w jedną, która zaraz okazała się zła. Wróciliśmy się i poszliśmy w kierunku przeciwnym. Też złym 🙂 Ale jak to się mówi – do trzech razy sztuka! Bo w końcu udało nam się i poszliśmy dobrze.

Czytaj więcej o Kilka godzin w Warszawie

Liechtenstein

Do Liechtensteinu z Bad Ragaz, o którym pisałam tutaj, jest 20 km. Także bardzo szybko znaleźliśmy się w kolejnym już kraju. Oczywiście autostopem.
Ponieważ mało kto wie coś o Liechtensteinie, poniżej zamieszczę kilka ciekawostek o tym państwie:
  • Oficjalna nazwa to Księstwo Liechtensteinu;
  • Od 1989 roku głową państwa jest Hans Adam III;
  • W całym kraju mieszka około 37 tysięcy osób;
  • Stolicą tego małego państwa jest Vaduz, drugie co do wielkości miasto w Liechtensteinie (mieszka w nim prawie 5,5 tys. mieszkańców. A w większym Schaan – prawie 6 tys.);
  • Jest w nim 11 miast (albo raczej – miasteczek);
  • Oficjalną religią jest katolicyzm (w 1997 roku Jan Paweł II nadał kościołowi w Vaduz arcybiskupstwo);
  • Jak mówił nam każdy mieszkaniec – Liechtenstein to nie tylko banki – to także wysoko rozwinięty przemysł (np. jest największym na świecie eksporterem urządzeń dentystycznych);
  • Kraj ten nie posiada armii;
  • Walutą jest frank szwajcarski;
  • Mieszkają w nim naprawdę życzliwi ludzie!
  • 15 sierpnia mają tam święto narodowe z okazji urodzin poprzedniego księcia.

Czytaj więcej o Liechtenstein

Moskwa – Odwiedziny u Lenina i narkoman na dworcu

Duża ilość osób kiedy usłyszy hasło Moskwa, myśli „Metro”. Jest ono znane na całym świecie! Wiele stacji, zwłaszcza z linii Kolcewaja, są naprawdę zjawiskowe. Często dotyczą wygranej wojny z Niemcami w 1945 roku.
Skoro jesteśmy już II Wojnie Światowej. W Rosji nazywa się ona Wojną Ojczyźnianą i trwała od 1941 do 1945 roku. W Moskwie jest Muzeum Zwycięstwa, do którego bardzo chciałam pójść. Byłam ciekawa, jak tą wojnę przedstawią.

Czytaj więcej o Moskwa – Odwiedziny u Lenina i narkoman na dworcu

Moskwa na wymianie studenckiej cz.2

Upał niesamowity. Trzeba sobie jakoś radzić – na noc 1,5l wody w butelce do zamrażalnika, potem rano owinąć w dwie reklamówki, i zimno dłużej się trzyma. Chociaż kiedyś w metrze otworzyłam taką wodę i dość sporo się rozlało…bo nastąpił lekki wybuch 🙂 Naszą wielką radością okazała się fontanna, w której można było się ochłodzić. Nie chcieliśmy stamtąd iść, bo wiedzieliśmy, że czeka na długi spacer po roztapiającym się asfalcie.

Czytaj więcej o Moskwa na wymianie studenckiej cz.2

Moskwa – na wymianie studenckiej cz.1

Kiedy w liceum obejrzałam film „Mała Moskwa”, zakochałam się w języku rosyjskim. Postanowiłam, że koniecznie muszę się go nauczyć i zapisałam się na lekcje do pewnej wspaniałej pani, która okazała się prawdziwą pasjonatką tego języka. Dzięki niej moja fascynacja tylko rosła i w końcu postanowiłam zdawać maturę także z rosyjskiego. W dodatku wyjazd do Moskwy stał się moim marzeniem.
Niestety mało było chętnych żeby ze mną pojechać (a raczej nikt). Na szczęście uniwersytet, na jaki poszłam, co roku organizuje dwutygodniową wymianę studentów z moskiewskiej uczelni. Na początku wahałam się, bo nie chciałam jechać bez Krystiana, ale on na pewno nie pojechałby ze mną nigdy do Moskwy, a marzenia trzeba spełniać.
Kiedy moja rodzina dowiedziała się, że jadę do Rosji, jeszcze w takim okresie, mówili że mnie zabiją, żebym nie jechała, bo nie wrócę. Ale wtedy mówiłam, że nie mam zamiaru chodzić po Placu Czerwonym z flagą ukraińską, więc nie mają się czego obawiać.
Więc pojechałam.

Czytaj więcej o Moskwa – na wymianie studenckiej cz.1

Strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) - korzystając z niej akceptujesz ten fakt. Więcej info na temat ciasteczek.

Ciasteczka wykorzystywane są na stronie by jak najprzyjemniej było Ci z niej korzystać. Ciasteczka nie są groźnie i zapisują trwałe elementy strony w pamięci podręcznej by strona jak najszybciej funkcjonowała. Klikając "Akceptuję" zgadzasz się na to.

Zamknij