Zwiedzanie nietypowych atrakcji w Brandenburgii

Brandenburgia jest jednym z szesnastu landów Niemiec leżącym w pobliżu Berlina. Jest to trzeci co do wielkości kraj związkowy na terenie Niemiec, którego historia sięga X wieku. Graniczy on z trzema województwami Polski (woj. zachodnio-pomorskim, woj. lubuskim, woj. dolnośląskim), dlatego jest to region chętnie odwiedzany przez Polaków. A co ma do zaoferowania? Brandenburgia to przede wszystkim przepiękna architektura oraz przyroda. Posiada także rozległe i dobrze utrzymane trasy rowerowe, których łączna długość wynosi około 7 000 km, z czego najpopularniejsze trasy przebiegają wzdłuż rzek tj. Łaba, Nysa czy Odra. Jeżeli więc chcecie nacieszyć oczy spektakularnymi zabytkami, pooddychać świeżym powietrzem czy też zrealizować długodystansową trasę rowerową, to Brandenburgia jest właśnie dla Was. My zaś w tym wpisie przedstawimy Wam kilka atrakcji tego landu, które naszym zdaniem warto zobaczyć.

Atrakcje niemiec

Read More

Opuszczony szpital w Brandenburgii – BEELITZ – Urbex Softcore

Lubicie może wycieczki w nieznane opuszczone miejsca, które posiadają tak zwaną duszę? Miejsca, w których historia się zatrzymała, chociaż do dziś słychać jej wydźwięk uwieziony w rujnujących się ścianach budynków? Jeżeli tak, to idealną formą zwiedzania będzie dla Was Urbex. Opiera się on na eksploracji opuszczonych i niedostępnych dla powszedniego turysty miejsc, tj. stare pałace, ruiny zamków, nieczynne budynki szpitali itp. My w swojej karierze odbyliśmy dwie takie wycieczki w wersji soft. Dlaczego soft? Ponieważ były to miejsca opuszczone, jednak nie do końca niedostępne dla turystyki. Jeżeli więc chcecie w legalny sposób posmakować piękna eksploatacji w stylu urbex to jest to droga dla Was.

Pierwsza z naszych wypraw miała miejsce na Litwie w nieczynnym więzieniu nad wybrzeżem w Tallinnie, zaś druga w opuszczonym uzdrowisku dla gruźlików w pobliżu niemieckiej miejscowości Beelitz (Brandenburgia). I właśnie do tego drugiego miejsca chcemy Was dzisiaj zabrać.

Opuszczone uzdrowisko w Beelitz

Read More

Podsumowanie roku 2015

 Mijający rok był dla nas bardzo pracowity. Na początku stycznia Krystian stwierdził, że 3 tygodnie przed obroną trzeba jednak napisać pracę inżynierską. Kiedy już został inżynierem, a ja zdałam sesję, można było gdzieś pojechać. Jak zwykle nie było żadnego planu gdzie. Po prostu chodziłam sobie po Internetach, aż znalazłam bilety do Rzeszowa za 15 zł. Wtedy pojawiła się myśl: nigdy nie byliśmy na wschodzie Polski… Czas to zmienić! Po kupieniu biletów pomyśleliśmy sobie, że skoro jedziemy już tak daleko, to bez sensu być 4 dni tylko tam. Pojedźmy do Lwowa! Tak właśnie zaczął się nasz pierwszy wyjazd.

Czytaj więcej o Podsumowanie roku 2015

Sierpniowy wyjazd – podsumowanie

Kiedy planowaliśmy ten wyjazd, miał on wyglądać zupełnie inaczej. Przede wszystkim nie braliśmy pod uwagę Włoch, samolotu, zamiast 10 dni miało być 20… Wiele czynników wpłynęło na to, jak wyglądała na końcu nasza podróż. Większość planu udało się spełnić, aż ostatniego dnia pogoda (i pewnie nasze niedoświadczenie) bardzo wpłynęła na nasz powrót.

Czytaj więcej o Sierpniowy wyjazd – podsumowanie

Monachium

Zwiedzanie Monachium wypadło dość przypadkowo. Pierwotnym planem był powrót z Fussen od razu do Wrocławia autostopem, ale znalazłam bilet na Megabusa właśnie ze stolicy Bawarii do Lipska po 7 euro od osoby. W dodatku przez noc.
Chcieliśmy być najpóźniej w Monachium o 20.00, więc zrobiliśmy sobie duży zapas czasowy i wyjechaliśmy z Fussen już po 9.00. To 170 km dwoma różnymi autostradami. Katrin, u której spaliśmy, podwiozła nas na wylotówkę. A my złapaliśmy stopa od razu! Ona nawet jeszcze nie zdążyła odjechać 🙂 Nasze kolejne doświadczenie z takim sposobem podróżowania spisało się znakomicie. W niecałe 2 godziny byliśmy w Monachium!
Monachium

Czytaj więcej o Monachium

Fussen + zamek Neuschwanstein

Zamek Neuschwanstein czyli bawarskie atrakcje

W dniu, w którym wyjeżdżaliśmy z Liechtensteinu (o którym pisałam tutaj), było święto narodowe, i z tego powodu komunikacja autobusowa była darmowa. Dlatego skorzystaliśmy z okazji i takim właśnie sposobem dostaliśmy się do Feldkirch w Austrii, skąd łapaliśmy stopa do Fussen. Ponieważ od celu dzieliło nas niecałe 200 km, spodziewaliśmy się dość długiej jazdy z wieloma kierowcami. A tu niespodzianka. 3 samochody, niecałe 3 godziny, i jesteśmy w Fussen!

Chociaż nie wszystko było takie kolorowe. Jak tylko przekroczyliśmy granicę austriacko-niemiecką, zaczął padać deszcz. No nic… liczyliśmy na cud, że na drugi dzień będzie ładniej.

Czytaj więcej o Fussen + zamek Neuschwanstein

Strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) - korzystając z niej akceptujesz ten fakt. Więcej info na temat ciasteczek.

Ciasteczka wykorzystywane są na stronie by jak najprzyjemniej było Ci z niej korzystać. Ciasteczka nie są groźnie i zapisują trwałe elementy strony w pamięci podręcznej by strona jak najszybciej funkcjonowała. Klikając "Akceptuję" zgadzasz się na to.

Zamknij