Gruzja cz. 2 – Tbilisi

Z Batumii do Tbilisi – Stolicy Gruzji

Z Batumi do Gori postanowiliśmy pojechać marszrutką.  Kierowca chciał nas zabrać za 30 lari, ale kiedy Krystian powiedział, że mamy tylko 20, po chwili zastanowienia zgodził się nas zabrać. Gruzin jechał jak szalony (ale chyba bardziej by nas zdziwiło, gdyby jechał spokojnie) – wyprzedzał na trzeciego, przez wioski pędził z dużą prędkością i wymijał slalomem krowy 🙂 W pewnym mieście kazał nam wszystkim wyjść i przejść do innej marszrutki. Nikt nic nie mówił, więc uznaliśmy, że to normalna sytuacja. Możliwe, że tak się stało ponieważ było nas tylko 3 i kierowcy bardziej się opłacało nas upchnąć do kolegi niż robić pusty przebieg. Kto wie.

Czytaj więcej o Gruzja cz. 2 – Tbilisi

Gruzja cz. 1 – Batumi

Gruzja – Katowice ⇒ Kutaisi wyjazd autostopowy

Pierwotnie wypad do Gruzji planowaliśmy na wrzesień, jednak po znalezieniu tanich biletów na święta wielkanocne, doszliśmy do wniosku, że warto zmienić plany i kupić od razu bilety. Tak więc 30 marca wylecieliśmy z Katowic do Kutaisi. Nasz plan zakładał:
 
1 dzień – lotnisko w Kutaisi-> Batumi
2 dzień – Batumi –> Tbilisi
3 dzień – Tbilisi
4 dzień – Tbilisi-Erywań
5 dzień – Erywań
6 dzień – Erywań -> Kutaisi
7 dzień – Kutaisi -> lotnisko
 
Ponieważ wylądowaliśmy w Gruzji już o 6 rano i było jeszcze ciemno (+ deszcz), nie uśmiechało nam się iść od razu na stopa, więc postanowiliśmy położyć się na „kanapach” na lotnisku i przespać się aż całkowicie się rozjaśni. Co chwila jednak podchodzili do nas taksówkarze i kierowcy marszrutek oferując podwózkę gdziekolwiek byśmy chcieli. Proponowali m.in. przejazd do Batumi za 20 lari (co jest bardzo dużo, ponieważ wystarczy pójść na ulicę przy lotnisku i złapać jadącą marszrutkę już za 10 lari). Nie wystarczało im jednak powiedzieć nie. Oni nagabywali długo i trzeba było powtarzać kilka razy i stanowczo, że chcemy jechać stopem do Batumi i nie interesuje nas transport za jakiekolwiek pieniądze. Nawet to ich nie zniechęciło, ponieważ wtedy zaproponowali zawieźć nas za 10 lari do Samtredii (ok. 13km), gdzie według nich staje autostop. To nic, że za tyle samo dojechalibyśmy do Batumi…
 
Kiedy się rozjaśniło,  poszliśmy łapać stopa. Po 2-3 minutowym oczekiwaniu na bardzo mało ruchliwej drodze zatrzymał się Gruzin jadący do pracy do Samtredii. Mogliśmy z nim nawet rozmawiać po angielsku 🙂 Był bardzo podekscytowany, że przyjechaliśmy do jego kraju aż z Polski, opowiadał nam co musimy koniecznie zobaczyć i zjeść. Kiedy poprosiliśmy, żeby wytłumaczył nam czym są khinkali, było mu bardzo ciężko wytłumaczyć i chciał jakoś pokazać to rękami, co jednak dało dość zabawny efekt i w końcu machnął ręką. Wysadził nas na skrzyżowaniu w stronę Batumi i jeszcze jak odjeżdżał trąbił na nas i machał do nas z daleka.
 

Czytaj więcej o Gruzja cz. 1 – Batumi

Strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) - korzystając z niej akceptujesz ten fakt. Więcej info na temat ciasteczek.

Ciasteczka wykorzystywane są na stronie by jak najprzyjemniej było Ci z niej korzystać. Ciasteczka nie są groźnie i zapisują trwałe elementy strony w pamięci podręcznej by strona jak najszybciej funkcjonowała. Klikając "Akceptuję" zgadzasz się na to.

Zamknij