Podsumowanie roku 2015

Mijający rok był dla nas bardzo pracowity. Na początku stycznia Krystian stwierdził, że 3 tygodnie przed obroną trzeba jednak napisać pracę inżynierską. Kiedy już został inżynierem, a ja zdałam sesję, można było gdzieś pojechać. Jak zwykle nie było żadnego planu gdzie. Po prostu chodziłam sobie po Internetach, aż znalazłam bilety do Rzeszowa za 15 zł. Wtedy pojawiła się myśl: nigdy nie byliśmy na wschodzie Polski… Czas to zmienić! Po kupieniu biletów pomyśleliśmy sobie, że skoro jedziemy już tak daleko, to bez sensu być 4 dni tylko tam. Pojedźmy do Lwowa! Tak właśnie zaczął się nasz pierwszy wyjazd.

Czytaj więcej o Podsumowanie roku 2015

Cypr – podsumowanie

Cypr czyli wyprawa do słonecznego raju

Dzisiaj czas na podsumowanie Cypru, a raczej niewielkiej części tej wspaniałej wyspy, którą udało nam się odwiedzić. Pomimo tego, przez tydzień naszego pobytu wydarzyło się tyle, że grzechem byłoby stwierdzenie, że było nudno lub mało atrakcyjnie. Jak podczas każdej podróży oczywiście musiały się wydarzyć jakieś nieoczekiwane okoliczności.
Witamy na Cyprze

Czytaj więcej o Cypr – podsumowanie

Słone Jezioro w Larnace

Ostatni post zakończyliśmy na inwazji owadów w cieniu parku. (Larnaka) Nie był to jednak koniec naszej przygody, wręcz przeciwnie, dopiero się ona zaczynała. Największą atrakcją miało być dla nas słone jezioro, które jest pozostałością po morzu i czasach gdy te jeszcze penetrowało ląd. Żeby wprowadzić do posta trochę wartości edukacyjnej, nadmienię że taki rodzaj jeziora nazywa się jeziorem przybrzeżnym.

Czytaj więcej o Słone Jezioro w Larnace

Larnaka – pożegnanie z Cyprem

Larnaka to kolejny przystanek na Cyprze, który udało nam się odwiedzić. Jest to miasto turystyczne, gdzie życie tętni przy głównej promenadzie wzdłuż plaży. Im dalej, tym bardziej miasto pustoszeje i traci na rozmachu.
Ale wróćmy do sedna, do Larnaki wyruszyliśmy z samego rana w dniu naszego wylotu. W planach mieliśmy zwiedzić miasto, a później przejść się do słonego jeziora w którym powinny być flamingi, a stamtąd już prosto na lotnisko.
 Zapowiadała się bardzo fajna podróż, jednakże jak to z nami bywa, skończyła się dość zabawnie 🙂

Czytaj więcej o Larnaka – pożegnanie z Cyprem

TOP 5 plaż w Ayia Napa (Cypr)

Top 5 najciekawszych plaż w pobliżu Ayia Napa na Cyprze

1. Nissi Beach

Plaża jak najbardziej zasłużyła sobie na miejsce pierwsze. Jest na niej dość sporo ludzi, ale to właśnie z tego względu, że jest tutaj przepiękne dno do nurkowania, piaszczysta plaża, dużo miejsca, a przede wszystkim wysepka do której można dopłynąć/dojść. W porze odpływu tworzy się przejście którym swobodnie można do niej dostać „suchą stopą”. A tam co jest takiego świetnego? Klify z których co odważniejsi mogą skakać do wody 🙂
Zresztą spodobała ona nam się ona tak bardzo, że to właśnie jej poświęciliśmy pierwszy post z Cypru, który znajduje się tutaj.

 

Czytaj więcej o TOP 5 plaż w Ayia Napa (Cypr)

Burza piaskowa na Cyprze

Burza piaskowa na Cyprze – pogrzebane wakacje?

Przed wyjazdem na Cypr nie sprawdzaliśmy, czy będzie ładna pogoda. Przecież to coś oczywistego, że tam zawsze jest słonecznie i gorąco. I tak właśnie było przez 4 dni. Po czym pewnego razu na plaży patrzymy na niebo, a na nim zbliża się do nas jakby… wielka rozlazła chmura? Jakoś niespecjalnie się przejęliśmy, bo co może stać się na Cyprze? Pewnie mamy przywidzenia.
Półtora godziny później, kiedy wracaliśmy do pokoju, zaczęliśmy się niepokoić. Coraz mniejsza widoczność, słońca już prawie nie widać… Co jest?

Czytaj więcej o Burza piaskowa na Cyprze

Ayia Napa – Cypr

Cały tydzień na Cyprze spędziliśmy w Ayia Napie, gdzie wynajęliśmy apartament 1,5 km od plaży. Nie braliśmy jedzenia z Polski, bo mieliśmy zamiar tym razem zaszaleć! W końcu, Cypr umiejscowiony jest w Azji, jest to część Grecka która przeżywa kryzys ekonomiczny tak więc mieliśmy żyć jak królowie. Jednakże cały nasz plan w pi… piach poszedł. Dosłownie i w przenośni 🙂

Czytaj więcej o Ayia Napa – Cypr

Nissi Beach – witamy na Cyprze!

Od tylu lat chciałam pojechać na Cypr. I w końcu w tym roku nam się udało! Kiedy kupowaliśmy w czerwcu bilety, jeszcze nie wiedzieliśmy, czy chcemy trochę pozwiedzać wyspę, czy raczej leniuchować w jednym miejscu. Dopiero na tydzień przed wylotem stwierdziliśmy, że jednak spędziliśmy aktywne wakacje i przed rozpoczęciem roku mamy ochotę tylko na leżenie na plaży.
Następnie pozostał wybór miejsca: zostajemy w Larnace, tam gdzie wylądujemy, czy jedziemy gdzieś dalej? Po przeglądnięciu zdjęć plaż w różnych miejscach, wybraliśmy miasto Ayia Napa. Dojazd z lotniska nie był problemem – spod terminalu pojechaliśmy autobusem miejskim za 1,5 euro do Larnaki, a stamtąd już bezpośrednio do naszego celu. Tam czekał na nas wynajęty dwuosobowy apartament (zależało nam na kuchni, bo dzięki temu nie musieliśmy chodzić do restauracji na śniadania i obiady).
Pierwszego dnia poszliśmy na najbardziej znaną plażę w okolicy – Nissi Beach. Wiadomo, ludzi było sporo, ale to chyba normalne, jeśli miejsce jest rozreklamowane.

Czytaj więcej o Nissi Beach – witamy na Cyprze!

Cesme – tydzien zasłużonego lenistwa w Turcji

Dzień po mojej obronie postanowiliśmy zrobić sobie tydzień przerwy od wszystkiego i pojechaliśmy do Turcji. Tym razem postanowiliśmy zaszaleć i wylądowaliśmy w hotelu na półwyspie Cesme.

 

Okolica była bardzo spokojna, tylko domki jednorodzinne a zaraz za nimi Morze Egejskie. Większość plaż było niezagospodarowanych, jak również nie spotkaliśmy tam ani jednej osoby.

Czytaj więcej o Cesme – tydzien zasłużonego lenistwa w Turcji

Erywań + powrót do Kutaisi

Marszrutką do Armenii – pierwsze kłopoty

Z czystego lenistwa zdecydowaliśmy się pojechać z Tbilisi do Erywania marszrutką. Chciałam spokojnie oglądać widoki i posłuchać muzyki.
Kiedy pytaliśmy się ludzi gdzie jest dworzec autobusowy, pokazywali nam na mapie jedno miejsce, więc założyliśmy, że to na pewno tam. A że wydawało się dość niedaleko, postanowiliśmy iść na piechotę. Niestety okazało się, że było to dużo dalej, więc szliśmy około 2 godziny. Kiedy dotarliśmy tam w końcu (mocno sfrustrowani), ucieszyliśmy się, że od razu zgarnął nas kierowca marszrutki do Erywania. Była 12.00, a odjazd był planowany na 13.00. W środku siedziała tylko jedna osoba – był to Niemiec podróżujący po Azerbejdżanie, Gruzji i Armenii.

Postapokalpityczna Armenia

Siedzieliśmy tak około 2 godziny, po czym kierowca stwierdził, że ponieważ tylko nasza trójka chce jechać, musimy zapłacić po 50 lari. Inaczej musimy czekać do rana na kolejną marszrutę. Po krótkich negocjacjach, w których zostałam tłumaczem (kierowca nie mówił po angielsku, a Niemiec po rosyjsku) , stwierdziliśmy że nie ma innej opcji jak zapłacić tą wygórowaną sumę i pojechać.

Na granicy u Krystiana pojawił się problem z wypuszczeniem go z Gruzji – w paszporcie nie miał pieczątki wjazdowej (na lotnisku pokazał tylko dowód osobisty). Celnicza pytała „Jak Pan się znalazł w Gruzji?!” i zaczęło się wielkie poruszenie. Telefony, wzywanie przełożonych. W końcu jednak udało się… Następnie na granicy Ormiańskiej zostaliśmy wypytani o szczegóły naszego pobytu w Armenii: na ile jedziemy, w jaki rejon, po co, dlaczego, do kogo, skąd i jak długo znamy tą osobę. Dodatkowo pytali się także, kim jest dla mnie Krystian, jak długo jesteśmy razem, dlaczego nie mamy ślubu, kiedy dzieci, itp. W końcu mogliśmy wrócić do naszej marszrutki i czekać już tylko na Niemca.

Jednak on długo nie przychodził, a przecież stał w kolejce bezpośrednio za nami. W końcu poszłam sprawdzić co się dzieje – okazało się, że problem wynikał z pobytu Niemca w Azerbejdżanie jeszcze kilka dni temu, a te dwa kraje mają dość napięte stosunki polityczne i są w stanie zawieszenia broni. Sytuacji nie poprawiał fakt, że Niemiec nie mówił po rosyjsku, więc nie umiał się dogadać z celnikiem. Na zakończenie wszystkich procedur czekaliśmy około pół godziny – wykonywanie wielu telefonów, kserowanie paszportu, wszystkich rezerwacji hotelowych.
Armienia - stare miasto
Mijane miasto w Armenii

Czytaj więcej o Erywań + powrót do Kutaisi

Strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) - korzystając z niej akceptujesz ten fakt. Więcej info na temat ciasteczek.

Ciasteczka wykorzystywane są na stronie by jak najprzyjemniej było Ci z niej korzystać. Ciasteczka nie są groźnie i zapisują trwałe elementy strony w pamięci podręcznej by strona jak najszybciej funkcjonowała. Klikając "Akceptuję" zgadzasz się na to.

Zamknij