Toronto Downtown – atrakcje Toronto

Toronto to jedno z największych miast, w którym jak dotąd byliśmy. Jest to ośrodek życia dla ponad 2 600 000 mieszkańców oraz ponad 6 milionów ludzi zamieszkujących metropolię Greater Toronto Area. Nic dziwnego, że jej miejscowi stanowią istną mieszankę kulturową, a samo miasto jest żywym kontrastem starego budownictwa z nowym. Będąc tam po raz pierwszy nie mogliśmy oderwać wzroku od szczytów drapaczy chmur a ludzie chodzący z zadartymi głowami podziwiający ich wierzchołki, podobnie jak my, byli na początku dziennym. Prawdę mówiąc pierwsze wrażenia jakie wyniesie się z Toronto, a ściślej z jego centrum, będą jak z amerykańskich filmów, gdy spokojny mieszkaniec wioski wybiera się na podbój wielkiego miasta. Szok, zagubienie oraz ludzie w garniturach wyglądający jakby robili ważne sprawy przeznaczone tylko dla ważnych osobistości…


Zapraszamy na mały spacer po Toronto i poznanie jego turystycznych zakamarków!


Toronto Market Square

Przedzieranie się przez gąszcz miejski Toronto

 
W centrum poruszaliśmy się rowerami, jednak by dotrzeć do samego Toronto skorzystaliśmy z autobusu oraz metra. Komunikacja miejska jest dość przyjazna dla wielbicieli jednośladów jednak samo zwiedzanie centrum Toronto było… jakby to najlepiej określić, nieporozumieniem. Co prawda poruszaliśmy się dość szybko z jednego punktu do drugiego ale ciągłe zatrzymywanie się, auta, które najchętniej by Cię rozjechały gdyby nie było to karalne, utrudniały zwiedzanie. Z drugiej strony albo ryzykujesz życiem, albo padniesz ze zmęczenia od pieszej wędrówki 🙂 Wybór należy do Ciebie.



Tornto Metro St. George
Metro Toronto – Stacja St. George


Architektura i życie w Toronto

Trochę o architekturze…


Toronto już na początku powita nas swoistą mozaiką kolorów i architektury. Nowoczesność miesza się tutaj ze starym budownictwem angielskim co daje niesamowity efekt wizualny. Zazwyczaj wielkie szklane kolosy przyćmiewają drobne i skomplikowane kształty kościołów, muzeów lub starych budynków uczelnianych, przez co wyglądają one jeszcze bardziej groteskowo i… nie na miejscu? Te właśnie aspekty architektoniczne najbardziej obrazują Downtown Toronto, ponieważ jest to nie tylko dynamicznie rozwijające biznesowe centrum Kanady ale także ośrodek kultury i sztuki, gdzie nowy styl konkuruje ze starym.

I więcej o życiu – praca w Toronto


Jeżeli ktoś z Was ma pomysł  o wyjechaniu kiedykolwiek do Kanady w celach zarobkowych, to Toronto jest idealnym miejscem by rozpocząć swoje nowe życie. Po pierwsze skupia on naprawdę dużo ludzi z każdego zakątka świata, przez co nawet nie znając języka będziemy mogli odnaleźć jakiegoś pracodawcę prowadzącego firmę w Waszym rodzimym języku. Prędzej czy później żyjąc w Kanadzie podszkolimy na tyle swój angielski, że będziemy mogli poszukać czegoś innego, co bardziej będzie Cię satysfakcjonować zarobkowo. Po drugie, ale moim zdaniem, najważniejsze, jest idealnie rozwinięta infrastruktura komunikacji miejskiej. Niestety my, mieszkając na peryferiach Toronto bez samochodu, byliśmy jak ze związanymi nogami… niby poruszanie się jest możliwe, jednak w praktyce jest to dość nieporadne i niewydajne. Dlatego warto pamiętać o tym przy wyborze swojego miejsca zamieszkania. Mieszkając w samym Toronto jesteście na tyle mobilni, że dojechanie do wyznaczonego miejsca pracy przez pracodawcę nie będzie dla Was wyzwaniem.

Buildings in Tornoto


Stary kościół w Toronto



Dzielnica zabytkowych budynków w Toronto – Kampus Uniwersytetu Toronto przy St. George



Jeżdżąc po Toronto nastawiliśmy się głównie na wielkie szklane drapacze chmur i błądzenie pomiędzy nimi, jednak przy Queens Park zostaliśmy zaskoczeni zupełnie odmienną wizją. Okazało się, że pobliski kampus Uniwersytetu w Toronto jest odskocznią od pogoni do nowoczesności i reprezentuje stary styl prestiżowych uczelni, gdzie każdy z budynków ma swoją duszę. Kampus jest na tyle duży i przepięknie wykonany, że można dosłownie zatonąć w jego odmętach. Co więcej jako ośrodek życia studenckiego zawsze coś tam się dzieje i realizowane są czasami niezwykłe projekty. My akurat trafiliśmy na dzień aktywności studenckiej polegającej na propagowaniu zdrowego trybu życia. Fajnym obiektem był rower podłączony do miksera. Każdy kto chciał sobie przygotować zdrowy mus jabłkowy musiał wsiąść na rower stacjonarny i pedałować jak oszalały, by zmiksować swój napój. Nie mogło też zabraknąć nawiązań do sportów charakterystycznych dla danej mniejszości etnicznej. Na przykład dwie bardzo miłe Azjatki uczyły chętnych jak posługiwać się kataną lub wykonywać ciosy znane ze wschodnich sztuk walk. Były też nietypowe atrakcje jak rozgrywanie meczy w środku wielkiej bańki tzw. Bumper Ball czy też możliwość walki na poduszki. Jednak życie studenckie w każdym kraju jest podobne 😉
 
Co ciekawe, na jednym z budynków uczelnianych znajdował się wielki… PokeBall. Okazało się, że nasz pobyt w Kanadzie skrzyżował się z wielkim BOOM na grę PokemonGO. Oczywiście społeczność akademicka nie mogła pozostać w tyle i postanowiła zaprojektować na jednej z wież budynku kształt PokeBalla służącego do łapania wirtualnych stworków. Nie trzeba oczywiście pytać czy wokoło znaleźć można było zapaleńców tej gry bo było ich naprawdę dużo.
 


Pokeball na budynku uczelni w Toronto
Wieża z PokeBall’em w Toronto





Lieutenant Governor of Ontario
Budynek rządowy w Toronto ( Lieutenant Governor of Ontario)


Szklana dżungla w Toronto


Po opuszczeniu okolic Queens Parku będziemy mogli w końcu dotrzeć do nowoczesnego serca Toronto zdominowanego przez szklane budynki pnące się wyżej i wyżej ku niebu.


Downtown Toronto



Bardzo interesującym obiektem była rzeźba obrazująca człowieka trzymającego wielką złotą kulę nad głową pokrytą symbolami religijnymi całego świata. Jedną z interpretacji tego dzieła była teza, że człowiek jest głównym filarem odpowiadającym za powstawanie religii i jest to jego osobista odpowiedzialność za to co ta religia przedstawia. Inną głosiła zaś, że każda religia jest tylko wymysłem człowieka co ma obrazować złota kula (na kształt chmury pomysłu) i gdyby wyciągnąć z głowy wszystkie różnice religijne to każdy byłby taki sam.
 
Co najbardziej poruszyło nas w tym pomniku to jego prostota ale także głośny wydźwięk. Każdy może interpretować znaczenie tego dzieła na własny sposób i dostrzec w nim to, co chce zobaczyć.
 

Market Square w Toronto

Rynek jak w każdej miejscowości powinien być duży, mieć pełno kafejek i ogólnie być sercem miasta zarówno dla turystów jak i mieszkańców. Jednak Toronto nie jest zwykłym miastem i swoje „Centrum” zagospodarowało w zupełnie inny sposób. Nie znajdziemy tutaj knajpki, w której byłoby można usiąść i wypić uspakajające piwko lub kawę, nie będzie też tutaj wielkiego ratusza umiejscowionego na środku placu, które dobrze znamy z europejskich aglomeracji. Postawiono tutaj na sztukę oraz Food-trucki ulokowane na pobliskich ulicach. Nie wiem jakie było główne założenie projektantów ale dla mnie Rynek utopił się pośród wielkich budynków i gdyby nie nasza determinacja oraz GPS pewnie byśmy go pominęli błąkając się gdzieś w labiryncie szklanych kolosów. Z drugiej strony ciężko tutaj mówić o jakimś głębokim rozczarowaniu, ponieważ w Toronto jest tyle rzeczy do zwiedzenia, że zdjęcie na tle kolorowego  napisu tego miasta stało się jednym z jego obowiązkowych przystanków turystycznych. Co ciekawe, na podwyższeniu można znaleźć specjalne pole z odbitymi dwiema stopami w którym musimy stanąć by uzyskać najlepsze ujęcie tego charakterystycznego napisu oraz całego rynku. Jednakże my z niego nie skorzystaliśmy… Nie będzie nam nikt mówił jak mamy żyć!:)





Jak w każdym dużym mieście można znaleźć tutaj mnóstwo osobowości, charakterów, stylów oraz… pomysłów. Moimi ulubionymi zdjęciami pokazującymi, że tutaj wszystko jest możliwe był lewitujący rower przypięty do słupa oraz kask harley’owca z wielkimi byczymi rogami oraz złowieszczą czaszką. Jak widać wokół nas jest naprawdę dużo ciekawych rzeczy, należy tylko odpowiednio szeroko otworzyć oczy i się rozglądać 🙂
latający rower


Amerykański Chopper


Szklane budynki to… dramat…

 
Nie wiem jak dla Was ale dla mnie, jeżeli miałbym kiedykolwiek zamieszkać w Toronto, to nigdy nie wybrałbym lokalizacji sąsiadującej z szklanymi budynkami. Będąc na miejscu często miałem poczucie atakowania przez refleksy słońca bijącego ze szklanych elewacji co wprawiało mnie w lekki atak nerwicy. Rozumiem, że jest to w sumie zabieg pomagający rozświetlić uliczki znajdujące się pomiędzy budynkami, bo w innym wypadku byłoby tu zawsze ciemno i ponuro, ale jest to jak dla mnie dość drastyczne. Został ktoś z Was kiedyś oślepiony słonecznym refleksem kiedy jak gdyby nigdy nic wyłaniacie się z za rogu budynku? Jeżeli nie to zazdroszczę. Jeszcze jadąc na rowerze stwarza to poważne zagrożenie dla ruchu. Tak więc przeżyć w szklanej dżungli nie jest tak wcale łatwo jak się wydaje.


Union Station Toronto



 CN Tower w Toronto

 

CN Tower w jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych atrakcji w Toronto. Prawdę mówiąc jeżeli kiedykolwiek widzieliście wieżę telewizyjną w Berlinie to wiecie o co chodzi. Wysoki budynek z wiecznymi kolejkami i windą, która wywiezie Was wysoko ponad szczyty miasta. Dodatkowo dla miłośników mocnych wrażeń oferowana jest wycieczka poza kapsułę oferująca małą przechadzkę po metalowym mostku. Jedynym haczykiem jest to, że nie ma barierek a pod Wami będzie około 400 m przepaść. Not a big deal.

Jeżeli jednak komuś ten pomysł przypadł do gustu to informacji w Internecie na temat tej wieży jest w brud, dlatego chcielibyśmy skupić się na czymś o czym może jeszcze nie wiecie. Mianowicie pod wieżą, w odległości nie całych 100 m znajduje się zabytkowa rozjezdnia kolejowa z autentycznymi wagonami i parowozami, które przemierzały ten olbrzymi kraj w zeszłym stuleciu. Czy to nie wspaniałe?! Ja czułem się w tym momencie jakbym był w Westernie i zaraz na pociąg mieliby napaść Indianie.
 

CN Tower Toronto 457 m

 





Lake Shore Toronto

 

Lake Shore to nic innego jak bulwar ciągnący się wzdłuż wybrzeża jeziora Ontario. Miejsce na tyle popularne i luksusowe, że w wyznaczonych specjalnych dzielnicach same działki budowlane sięgają ceny około kilku milionów dolarów. Jeżeli więc chcesz być elitą kanadyjską zdecydowanie Lake Shore to jedyna opcja na Twój nowy adres zamieszkania.

 

Dodatkowo w ten dzień przeżyliśmy symulację wojny. Wszystko za sprawą lotniczych prób generalnych z okazji Święta Pracy w Kanadzie ( Labour Day ). Odrzutowce latały tak nisko nad ziemią, że huk powodowany przez ich silniki był oszałamiający. Można było się tutaj też przekonać na własnej skórze, że dźwięk jednak ma lekkie „lagi” w porównaniu z rzeczywistością. Gdy jeden z odrzutowców śmignął nam nad głową dopiero po kilku sekundach rozległ się donośny grzmot i szum. Wrażenie niesamowite!



Jednak nie tylko można było zobaczyć ponaddźwiękowe samoloty ale także trójpłatowce, bombowce, jak samoloty do lotów synchronicznych wyrzucające obłoki dymu i tworzące z nich przeróżne wzory. A to wszystko były tylko próby… Niestety na sam pokaz nie mogliśmy pojechać, ale wiemy, że ominęło nas coś arcyciekawego.


Jezioro Ontario Toronto



Ciekawostka o Kandzie #7

Jak w każdym kraju istnieje kilka sposobów na pomoc bogatym ludziom zostać jeszcze bogatszymi. W Kanadzie popularnym sposobem unikania płacenia podatku dochodowego jest inwestycja w nowe nieruchomości. Po zainwestowaniu swojego kapitału w wybudowanie nowego domu trzeba w nim „przemieszkać” przez rok, by później sprzedać go i tym sposobem zachować swoje 20% podatku dochodowego, który trzeba byłoby oddać państwu, ponieważ sprzedaż takich budynków jest już zwolniona z podatku. Widzicie? Nie tylko Polacy kombinują jak mogą 🙂

Post Author: WolnymKrokiem