Janosikowe Diery na Słowacji

Park Narodowy Mała Fatra  – Janosikowe Diery

Przed wyjazdem na Słowację gorączkowo szukaliśmy najciekawszych miejsc w Małej Fatrze. Czytaliśmy zarówno blogi jak i słowackie strony o tym rejonie. Takim właśnie sposobem po raz pierwszy natknęliśmy się na nazwę „Janosikowe Diery„, która często pojawiała się w tych tekstach. Szczerze mówiąc nie były one jakoś szczególnie zachęcające. Po ich lekturze wynieśliśmy tyle, że są to fajne wąwozy, po których chodzi się bez żadnych problemów, więc tak naprawdę bardziej dla dzieci. Przeczytaliśmy jednak, że grzechem jest być w Małej Fatrze i nie odwiedzić tego miejsca. Postanowiliśmy nie podpadać i tam pojechać 🙂
Janosikowe Diery Słowacja

Kaniony i wąwozy na Słowacji – Janosikowe Diery

Diery po słowacku oznaczają dziury, dlatego w wolnym tłumaczeniu nazwa brzmi „Janosikowe Dziury”. Nie brzmi to jednak zachęcająco, dlatego zostańmy przy oryginalnych dierach.
Miejsce to jest położone we wschodniej części Parku Narodowego Małej Fatry, zaraz przy miejscowości Terchova, gdzie mieszkał słynny Janosik, zbój i łotr jakich mało!

 

Janosikowe Diery Słowacja

 

Swoją wycieczkę rozpoczęliśmy z miejscowości Sucany z Apartamentu YVET, w którym się zatrzymaliśmy. Do swojej dyspozycji mieliśmy duży pokój z kominkiem, w którym porządnie się wyspaliśmy i zregenerowaliśmy swoje siły po podróży. Następnego dnia postanowiliśmy zdobyć Diery.

Jak dojechać do Janosikowych Dier na Słowacji?

Jadąc samochodem najlepiej zatrzymać się na parkingu przy hotelu „Diery” w Białym Potoku (lekko na wschód od Terchovej). Jest on dobrze widoczny i nawet jak nie sprawdziliśmy wcześniej na mapie dokładnie gdzie to jest, ciężko byłoby go minąć.

Stoi tam także mapa okolicznych szlaków, więc można rzucić okiem jak powinniśmy się poruszać. Zwłaszcza osoby, które nie mają mapy papierowej lub tej w telefonie.

Janosikowe Diery Słowacja

Spokojny początek szlaku Janosikowych Dziur…

Na początku ruszyliśmy niebieskim szlakiem, gdzie już poczuliśmy przedsmak tego, co nas czeka. Był mostek nad rzeką, a następnie pierwszy wąwóz.

 

Janosikowe Diery Słowacja

 

Po około 15 minutach dotarliśmy do pierwszego rozwidlenia szlaków – niebieskiego i żółtego. Ten drugi jest jednokierunkowy, dlatego jeśli chcemy nim przejść, to tylko z tego miejsca.



A później zaczęły się schody!

 

Kiedy tam byliśmy był koniec marca, dlatego w niektórych miejscach zalegał jeszcze śnieg i lód. Na początku nie zwróciliśmy na to uwagi, dopiero jak zaczęły się schody… Dosłownie i w przenośni.

Janosikowe Diery Słowacja

 

Słowacja Mała Fatra

 

Słowacja Mała Fatra

Labirynt w środku góry

Chodząc po wąwozach praktycznie nie pokonujemy żadnych przewyższeń. Tylko po pierwszym etapie napotkaliśmy stromą ścieżkę do góry, skąd rozlegał się naprawdę ładny widok na okoliczne góry i lasy. A także na nieśmiało prześwitujące skały.

 

Słowcja - Janosikowe Dziury

 

Na tym etapie dalej myśleliśmy, że to spokojny szlak dla dzieci. Jednak robiło się coraz bardziej ciekawie. W pewnym momencie szlak prowadził bokiem śliskiej skały, a gdzieś tam w dole płynęła sobie rzeka. Zaraz przy ziemi umieszczony został łańcuch dla bezpieczeństwa, ale my też posłużyliśmy się jednym kijkiem, żeby podpierać się jeszcze z drugiej strony.
Słowcja Mała Fatra - Janosikowe Dziury

 

Dwa lata temu w Norwegii na Języku Trolla pozbyłam się lęku wysokości, jednak został mi jeszcze strach przed chodzeniem po okratowanych schodach lub mostach. A tutaj często było tak: najpierw trzeba było przebrnąć właśnie przez takie okratowane stopnie, a następnie czekała na nas stroma drabina ze śliskimi szczeblami.

 

Słowcja - Janosikowe Dziury

 

Zawsze w takich momentach mówi się niczym Osioł ze Shreka: „Nie patrz w dół, nie patrz w dół„. Krystian nie miał z tym problemu, po prostu wszedł na górę. Ze mną już było trochę gorzej. Każdy krok stawiałam ostrożnie, tak żeby moja noga stawała pewnie na samym środku każdego szczebelka. Aby pod żadnym pozorem się nie pośliznąć i nie spaść gdzieś na skały czy do wody!
W jednym miejscu było z kolei bardzo ciasno i Krystian miał problem, żeby z takim dużym plecakiem się przecisnąć.

 

Słowcja - Janosikowe Dziury

A wiecie jaka byłam dumna za każdym razem po takim wejściu? I jak wzrosła moja pewność siebie?

Mała Fatra - Janosikowe Diery
Ale tylko do kolejnego razu. Bo jak tylko widziałam przed sobą kolejne drabinki miałam ochotę zawrócić i schować się w samochodzie. jednak jak pomyślałam, że wtedy musiałabym schodzić po poprzednich drabinkach… To ta myśl szybko się ulatniała. Wtedy trzeba było sobie przygotować jakiś plan wejścia. Założyłam, że szczebli będzie maksymalnie 40 i będę je sobie liczyć.
Mała Fatra - Janosikowe Diery
Niestety źle założyłam i było ich więcej niż 40. I wtedy przy każdym kolejnym zaczęłam… klnąć (a ja nigdy nie klnę, więc to już musiało być naprawdę traumatyczne).

 

Potem na szczęście była chwila odpoczynku i szlak prowadził tylko po skałach 🙂

Mała Fatra - Janosikowe Diery

Ciekawa jestem jak tam jest późną wiosną kiedy jest już bardziej zielono. Chociaż na koniec marca też było ładnie, a te wąwozy są wspaniałe!

 

Mała Fatra - Janosikowe Diery

 

Mała Fatra - Janosikowe Diery

 

Mała Fatra - Janosikowe Diery

 

Mała Fatra - Janosikowe Diery

 

Wnioski po podróży po Janosikowych Dierach

 
Wbrew naszemu początkowemu przekonaniu, to wcale nie jest szlak dla dzieci. I mimo, że nie ma na nim prawie wcale przewyższeń, trzeba mieć niezłą kondycję, żeby go przejść. Dla osób, które boję się chodzić po drabinkach jest alternatywa – po prostu wybrać szlak dwukierunkowy, bo na nim na pewno się ich nie spotka.
Dzięki Janosikowym Dierom bardziej uwierzyłam w swoje siły, więc kiedy spotkam szlak z drabinami czy przymarzniętymi skałami już nie będę się tak bać (mam nadzieję).

A Wy przeszlibyście się po Janosikowych Dierach? A może już byliście i też macie jakieś ciekawe przeżycia lub spostrzeżenia? Piszcie!:)

Post Author: WolnymKrokiem