Cypr – podsumowanie

Cypr czyli wyprawa do słonecznego raju

Dzisiaj czas na podsumowanie Cypru, a raczej niewielkiej części tej wspaniałej wyspy, którą udało nam się odwiedzić. Pomimo tego, przez tydzień naszego pobytu wydarzyło się tyle, że grzechem byłoby stwierdzenie, że było nudno lub mało atrakcyjnie. Jak podczas każdej podróży oczywiście musiały się wydarzyć jakieś nieoczekiwane okoliczności.
Witamy na Cyprze

 

Pechowy początek wyprawy na Cyprze


Już drugiego dnia dość niefortunnie się przewróciłam. Szliśmy sobie na plażę jak gdyby nigdy nic i nagle… bum! Po prostu poślizgnęłam się na chodniku i upadłam w taki sposób, że cały ciężar swojego ciała skupiłam na kostce. Całe szczęście jej nie skręciłam (chociaż daje się we znaki do dziś), a tylko mocno stłukłam i nadwyrężyłam. Krystian okazał się jednak świetną „pielęgniarką” i za pomocą zimnych okładów pomógł mi jakoś przetrwać najcięższy kryzys 🙂


Ayia Napa – plaże

Nie przeszkodziło nam to jednak w zwiedzaniu Ayia Napy, która zachwyciła nas swoimi licznymi i ciekawymi plażami. Zdecydowanie maska do nurkowania pozwoliła nam stwierdzić, że Cypr to nie tylko upał i piękne plaże, ale również bardzo bogate środowisko morskie.
Chociaż na powierzchni nie zabrakło też zwierząt. Najliczniejszymi stworzonkami były oczywiście jaszczurki, które nieraz straszyły nas uciekając niespodziewanie w zarośla. Idealnie kamuflują się pośród wyschniętej ziemi i krzaków i zdradza je tylko ucieczka i towarzyszący z tym szum.

Nissi beach plaża pełna cypryjskiego słońca

Wspominając Ayia Napę na pewno nie można pominąć tysiąca turystów, bo to właśnie głównie oni napędzają okoliczną gospodarkę. Jest ich sporo na każdej plaży i na brak atrakcji nie mogą narzekać. Jeżeli mają wystarczającą ilość pieniędzy to mogą bawić się dniami i nocami.

Zrobienie zdjęcia będąc na nim samemu jest wręcz niemożliwe. Zawsze ktoś wejdzie Ci w kadr, lub znajdzie się za blisko Ciebie. Dobrym przykładem jest poniższe zdjęcie Krystiana w morzu. Widzicie go??

Burza piaskowa na Cyprze

No ale wszystko co dobre, kiedyś się kończy. Zaskoczyła nas burza pisakowo-pyłowa. Zawisła nad wyspą na ponad tydzień i nie dała się przegonić. Przez co nasza wyprawa nabrała całkiem nowego wymiaru. Nie dość, że przez wiszący w powietrzu pył zrobiło się bardzo parno i duszno,  to jeszcze widoczność była okropna. Piasek był dosłownie wszędzie. Widoki podczas nurkowania też ucierpiały, ponieważ nie było już tak dobrze oświetlone, przez co efekt był dużo gorszy niż w pełnym słońcu.
Jednakże pomimo tego nasza przygoda trwała dalej i postanowiliśmy nie dać sobie jej popsuć. Wręcz przeciwnie, byliśmy dość podekscytowani i naszym „pechem” co do dziwnych przygód 🙂 Dosłownie gdzie nie pojedziemy to coś musi się zdarzyć lub zaraz po naszym wyjeździe. Nasi rodzice wcale nie są z tego powodu zadowoleni.

Co do odwiedzonych przez nas miast możemy powiedzieć, że mają one dwie twarze. Nocą budynki są przepięknie oświetlone i zewsząd huczy głośna muzyka, a w dzień miasto staje się leniwe i życie tętni tylko na plażach.


Ceny na Cyprze

Może warto jeszcze wspomnieć o tamtejszych cenach. Za tygodniowy wynajem dwupokojowego apartamentu na booking.com z kuchnią półtora kilometra od plaży daliśmy 1035 zł (bez klimatyzacji). Chcieliśmy gotować sobie sami, ale ciężko było kupić coś sensownego do jedzenia – w sklepach (nawet marketach) większość półek zajmowały alkohole i pamiątki. A jak już coś znaleźliśmy, to ceny naprawdę nas odstraszały.

  • 3 euro za podejrzany kawałek sera? 
  • 5 euro za winogrona? 
  • 3 za kilogram marchewek? 

Jeszcze gdyby to było świeże. Ale wszyscy stołowali się w restauracjach, więc nikt nie kupował takiego jedzenia. Myśmy w końcu stanęli na zupkach chińskich i makaronie z sosem.

W dodatku na wielu sklepach były szyldy z napisami, że można kupić tam produkty z Rosji. Widocznie Rosjanie wolą swoje sprawdzone rzeczy i nie chcą próbować innych.

Ostatniego dnia, kiedy byliśmy już w Larnace, okazało się, że tam jest dużo taniej niż w Ayia Napie. Wszystkie produkty spożywcze miały już normalne ceny.

Słone Jezioro w Larnace

Ostatnim miejscem, jaki zwiedziliśmy na Cyprze, było Słone Jezioro w Larnace. Pisaliśmy już o nim tutaj. Najbardziej jednak zapamiętaliśmy z niego to, że było niesamowicie gorąco i duszno. Naprawdę! Aż kręciło mi się w głowie, było mi słabo i nie miałam siły iść. W pewnym momencie nawet pomyślałam: jesteśmy daleko od jakiejkolwiek ulicy, tutaj nikt nie chodzi, żadnych budynków w pobliżu. Jak zaraz zemdlejemy, nikt nas nie znajdzie!

 
Na Cypr wrócimy, ale na pewno nie w lecie. Najlepiej poza sezonem, żeby było chłodniej i można było coś zwiedzić. Dodatkowo zimują tu także flamingi!:)

Post Author: WolnymKrokiem