Kopalnia Kobaltu Blafarveværket

Zaplanuj zwiedzanie Kopalni Kobaltu w Norwegii!

Co zrobić, jeśli jesteśmy w okolicy Oslo i mamy wolny dzień? Koniecznie pojechać do kopalni kobaltu niedaleko Vikersund!
Na miejscu mieliśmy do wyboru dwie opcje zwiedzania: sami albo z przewodnikiem. Co prawda w tej pierwszej nie zobaczy się wszystkiego (tylko teren kopalni i jeden szyb), ale na opcję płatną po prostu nie było nas stać. Nawet nie pamiętam dokładnie ceny, wolałam ją wyprzeć ze swojej studenckiej świadomości.

 

Początek zwiedzania i spotkanie z Trollami

Na początku przywitał nas zamknięty w celi troll. Jak się później okazało był to jedyny schwytany osobnik. Resztę można było zobaczyć jeśli uważnie zwiedzało się okolice. Ewidentnie niebezpieczny teren. Dzieci zdecydowanie trzeba trzymać blisko siebie bo jak wiadomo norweskie trolle uwielbiają je porywać!



Z tego miejsca mogliśmy zobaczyć większą część terytorium kopalni. Panorama dość ładna, chociaż niepozorna. To co najciekawsze skrywało się przecież pod ziemią.

 

W pierwszej chwili wydawało nam się, że zwiedzenie kopalni zajmie nam dość mało czasu. Ale im dalej szliśmy, tym okazywało się, że teren kopalni wcale nie ogranicza się do osady, ale ciągnie się jeszcze wiele kilometrów wgłąb lasu. Niestety nie mieliśmy tyle czasu by zwiedzić całość, ponieważ trochę za późno przyjechaliśmy (przed 16.00). Dlatego jeżeli chce się porządnie zwiedzić wszystkie atrakcje, i spokojnie pospacerować wśród opustoszałych sztolni trzeba wyjechać z Oslo koło godziny 10.

 

 

Praktyczny warsztat norweski

Jest to też dobre miejsce na wycieczkę z dziećmi. Czeka tu na nie trochę atrakcji, np. stoły z kawałkami drewna, gwoździami i młotkami. Wszystko dostępne dla każdego. Przyznam, że nie wyobrażam sobie takiej atrakcji w Polsce. Nie dość, że wszystko nie było przykute łańcuchem do skały to jeszcze dostępne dla dzieci. Czasami zastanawiam się czy to polskie dzieci są takie nieodpowiedzialne czy norweskie tak ułożone.
W każdym razie chłopaki mieli uciechę. W końcu jeden inżynier, a drugi już niebawem. Obeszło się też bez urazów 🙂

 

 

Zwiedzanie osady górniczej kopalni Kobaltu w Blafarveværket

 
Na terenie kopalni znajdowało się kilka budynków, między innymi była szkoła, gdzie teraz mieści się małe muzeum kopalni. Na parterze wystawione były kamienie zawierające kobalt, przedmioty, które nie mogłyby bez niego powstać (np. telefony komórkowe), oraz opisane metody jego wydobycia i zarys historyczny tego miejsca. Większość eksponatów jest opisana w języku norweskim ale są także tłumaczenia na język angielski.

Po wejściu stromymi schodami znaleźliśmy się w pomieszczeniu z różnymi przyrządami do nauki, które były używane przez ówczesnych uczniów, takie jak liczydło czy instrumenty muzyczne. Dodatkowo wisiał sznur z pętlą – pierw pomyślałam, że wieszali tam niegrzecznych uczniów, ale zaraz wujek mnie olśnił i pociągnął za linę. I wtedy rozległ się dzwon! Potem przez chwilę kuzyn miał zabawę, jak widać na zdjęciu niżej 🙂

Kolejna atrakcja: szczudła! Nie tylko dla dzieci, bo wiele starszych Norwegów na nich śmigało. Akurat im nie zrobiłam zdjęcia, tylko Krystianowi, który próbował stawiać swoje pierwsze kroki.
Na terenie kopalni rozciągał się wspaniały zapach gofrów. Z góry wiedzieliśmy, że ich cena powali nas na kolana, więc czym prędzej szliśmy dalej zwiedzać i staraliśmy się o nich nie myśleć.

 

Zwiedzanie Sztolni Kobaltu

 

Osoby, które zwiedzają za darmo, mogą wejść tylko do jednego szybu. Przed wejściem do niego można założyć kask oraz zieloną pelerynkę. Pelerynka chociaż wygląda dość komicznie na prawdę może się przydać. W kopalni panuje bardzo niska temperatura a w dodatku w niektórych miejscach kapie woda.

Szyb jest wąski i niski (kaski się przydają). Co jakiś czas można natknąć są na wnęki, w których umieszczone są postacie drążących w skale górników. Wydobywający się dźwięk stukotu narzędzi o skałę wzmacnia klimat tego  miejsca, pokazując jak ciężka i mozolna to była praca.
Krystian widmo

Wejście do Sztolni numer dwa

 
Kawałek dalej jest kolejny szyb dla osób zwiedzających z przewodnikiem. Jako że drzwi stały otworem postanowiliśmy zaryzykować i zwiedzić i to miejsce. W końcu trochę ryzyka w życiu trzeba podjąć! Nam opłaciło się ono, ponieważ widoki w środku były naprawdę niesamowite!

Po przejściu korytarzem wyjdziemy po drugiej stronie skały gdzie znajduje się wydrążony kamienny wąwóz.

 

Ten fragment był co prawda krótki, ale zrobił na nas bardzo duże wrażenie. Pełni zachwytu wróciliśmy szybem z zakazem wstępu i poszliśmy dalej szlakiem.

 

 

Droga w głąb lasu i do dalszych wyrobisk kopalni kobaltu

 

Droga prowadziła cały czas pod górę zbocza, gdzie co jakiś czas były punkty widokowe. Warto było tam zatrzymać się na dłuższą chwilę i popatrzeć na te niesamowite dwustuletnie skalne korytarze, które wydrążyli kiedyś górnicy.

 

Następnie spotkała nas niespodzianka. Jagody! Mnóstwo jagód! A ponieważ ja nie zbierałam, mogłam trochę porobić zdjęć, miałam nawet jedną wdzięczną modelkę.

 

W Norwegii w wielu miejscach można wpisać się do książki odwiedzin, dlatego i my pozostawiliśmy po sobie ślad. Ciekawe czy jak kiedyś uda nam się wrócić w to miejsce to czy odnajdziemy swój pamiątkowy wpis „Vi elsker Norge! Agnieszka og Krystian Polen”

Wracając do samochodu, zatrzymaliśmy się jeszcze na chwilę na punkcie widokowym.

Zjeżdżając stromą drogą w dół, co chwila napotykaliśmy owieczki. Oskar chciał raz nawiązać z nimi więź, więc zabeczał do oddalonych osobników. Gdy tylko to usłyszały, szybko przybiegły do naszego auta! Muszę przyznać, że dobry z niego poliglota 🙂

 

 

Wodospad Haugfoss koło Vikersund

W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się na chwilę (tylko na chwilę, bo spieszyło nam się do domu – czekała na nas pyszna lazania) przy wodospadzie Haugfoss.

 

Jest to także ładne miejsce, warte odwiedzenia. Zaraz przy nim są ławki, więc można tam posiedzieć i się wyciszyć… Jest też koło wodne, które akurat było w renowacji. Prosta ale jakże ciekawa konstrukcja! Pokazuje ona, że już od wielu lat Norwedzy opierali swój przemysł o energię jaką dostarczało im ich największe dobro – woda.

 

 

Za nami kolejny, pełen pozytywnych wrażeń, dzień w Norwegii. Szkoda tylko, że do kopalni nie przyjechaliśmy kilka godzin wcześniej, bo nie udało nam się zwiedzić wszystkiego. I może kiedyś będzie nas stać na zwiedzanie z przewodnikiem… 🙂

 

Post Author: WolnymKrokiem

  • Hello Agnieszka,
    What a wonderful shots. Cool to take a look at those caves and tunnels.
    Very special and great to see this all. Funny shot is number 20. You would scare..hihi..!!

    Many greetings,
    Marco

  • Miejsce wydaje się ciekawe. Jak dotąd zwiedzałem w swoim życiu tylko jedną kopalnię – Wieliczkę. Kopalnie zawsze wydawały mi się trochę tajemnicze. Myślę, że ta którą odwiedziliście spodobałaby mi się.Eh… co do cen w Norwegii to raczej bez komentarza… niestety, ale nie jest tanio.

  • Thanks! You definetely should come to Norway some day.

  • Na pewno by Ci się spodobała 🙂 Bo można tam było chodzić nie tylko pod powierzchnią ziemi, jak i po byłych budynkach należących do kopalni.

  • Ewa

    Super miejsce, lubię takie klimaty 🙂 Zanotuję sobie na przyszłość, bo Norwegia jest dość wysoko na mojej liście krajow do odwiedzenia 🙂

  • To cieszę się, że mój post może Ci się przydać 🙂

  • Pięknie tam 🙂 A ile Polaków tam było 😀

  • Polacy są wszędzie 🙂

  • Kurczę, to tylko jeden dzień, a tyle mieliście atrakcji. Nie boicie się chodzić sami po Norwegii, wiedząc, że trolle jeszcze pozostają na wolności? Brr…

  • Właśnie chciałabym spotkać trolla 😀 Może kiedyś mi się uda 🙂

  • Budynki kopalni na tym zielonym tle wyglądają jak z bajki. Fajne miejsce.

  • W niektórych książkach, które czytałam, akcja działa się na początku XIX w podobnych kopalniach. Dlatego też tak mi się tam podobało:)

  • A może i dobrze ze nie przyjechaliscie wcześniej, jest okazja przyjechać ponownie… strasznie fajne miejsce, a zwiedzanie po Polsku, część płatna ale otwarta więc idziemy… hihihi

  • Ciekawe miejsce! Pewnie rowniez bym je zwiedzila 🙂

    Pozdrawiam!
    http://dookola-swiata-w-jeden-dzien.blogspot.ch/

  • Surowa piekna Norwegia…nie znam a bardzo chcialabym tam pojechac! ciekawa , jak zawsze u Ciebie, relacja…

  • Otoczenie jest surowe – ale piękne. A domki są wręcz urocze ! Uwielbiam czytać twoje wpisy, zazdroszczę, ze masz czas, żeby pojechać to tu, to tam 🙂

  • Fantastyczne miejsce i w ogóle cała okolic. Widzisz mieszkałam w Oslo przez trzy miesiące, a nie słyszałam o tym miejscu. No cóż. Następnym razem!

  • Trzeba sobie jakoś radzić, a byliśmy bardzo ciekawi co tam jest…:)

  • Tylko niestety takie miejsca są mało znane i trzeba ich trochę poszukać:)

  • Jeszcze wszystko przed Tobą! 🙂

  • Z tym czasem to trzeba kombinować… Ale na razie jakoś się udaje 🙂

  • Bo właśnie takich miejsc niestety nie ma w przewodnikach… Ale z drugiej strony dzięki temu nie ma tam tłoku 🙂

  • Bardzo lubię takie miejsca, gdzie można podotykać i spróbować różnych rzeczy, więc chodzenie na szczudłach przypadłoby mi do gustu 😀 No i piękne widoki!

  • W takim razie Norwegia jest idealna dla Ciebie! 🙂

  • Z chęcią spróbowałabym swoich sił na takich szczudłach 😛
    Takie wycieczki zawsze są świetne :))

  • I like your blog!
    Would you like to follow each other?
    Let me know at my page:)

    xoxo

    http://nastyadeutsch.blogspot.ru/

  • Natura i brak dzikich tłumów- to mi się najbardziej podoba w Twoich wycieczkach po Norwegii.
    A to miejsce wydaje się bardzo ciekawe! Przyznam szczerze, że sama bym chyba nie pomyślała o szukaniu akurat takich atrakcji…
    Będę kiedyś musiała spróbować wybrać się do takiej właśnie kopalni 😉

  • Pięknie tam jest 🙂

  • Ja nie próbowałam na nich chodzić, tylko robiłam zdjęcia 🙂

  • Warto zwiedzać też takie miejsca. A brak wielu turystów sprawia, że przyjemniej się tam spędza czas, dużo spokojniej.

  • I also have follow you))) Thank you!)

    With love, Nastya Deutsch
    http://nastyadeutsch.blogspot.ru/