Helsinki w jeden dzień

Jak dostać się do Helsinek 

 

Do Helsinek z Tallinna dopłynęliśmy promem. Wybraliśmy najtańszą opcję – linie Viking – wyjazd o 8.00 i powrót o 21.30. Podróż w jedną stronę trwa około 3 godziny.  Co więcej w tym dniu była promocja i zapłaciliśmy tylko połowę z tego co planowaliśmy.

Moim oczekiwaniem związanym z Finlandią było to, że wszystko będzie przypominało Muminki. Chciałam zjeść ciastka w ich formie, pizzę i zobaczyć ludzi-muminków! Ale niestety. Co prawda były pamiątki z podobizną Muminków (ciastka też), ale były tak drogie, że stwierdziłam, że nie ma opcji wydać tyle pieniędzy.

 

Co zobaczyć w Helsinkach w jeden dzień

 

Niedaleko przystani znajdował się targ z pamiątkami. Niestety z powodu wysokich cen nie mogliśmy zbytnio zaszaleć i kupiliśmy sobie tylko pocztówkę 🙂

Obok także stał pomnik „Bad Boy”, jest to karykatura chłopca oddającego mocz do morza. Z tego co udało nam się dowiedzieć pomnik wywoływał wiele kontrowersji, jednakże nie został w końcu usunięty.

 

 

 

 

Dzień nie zapowiadał się dobrze. Po kilku godzinach zwiedzania czuliśmy się dość zmęczeni, także jedyne o czym myśleliśmy, to pójść w takie miejsce, żeby można było usiąść. Jednak bądź co bądź tak intensywny tydzień zwiedzania musiał w końcu dać o sobie znać. W poszukiwaniu spokoju i odpoczynku udaliśmy się do katedry, by zregenerować trochę siły jak i duszę. W środku było bardzo mało ludzi, a przy wejściu stał mężczyzna, który pilnował zachowania porządku.

 

 

Następnie udaliśmy się na spacer wzdłuż brzegu, gdzie ku naszemu szczęściu znajdowało się wiele ławek. Po drodze tez widzieliśmy pomnik rusałki – był to prezent od Rosji.

 

 

Same Helsinki niczym szczególnym nas nie urzekły. Fakt, że nie chciało nam się zbyt chodzić, ale nic nie przykuwało naszej uwagi. Było to takie „zwykłe” miasto.
Kiedy byliśmy w centrum informacji turystycznej na Dworcu Kolejowym, jakaś kobieta z Rosji zaczęła z wyrzutami mówić po rosyjsku do obsługującej ją dziewczyny. Okazało się jednak że ta w ogólne nie zna Rosyjskiego. Chciała jakoś wytłumaczyć jej, że ona nie rozumie, bo mówi tylko po fińsku i angielsku, ale bezskutecznie. Postanowiłam pomóc i przetłumaczyć ich rozmowę. Jedyne co Rosjanka mówiła, to „Muszę się spotkać z wikingiem”. Pierw pomyślałam, tak samo jak pracownica informacji, że chodzi jej o prom linii Viking. Jednak ona stanowczo mówiła, że nie, że ma się z nim spotkać gdzieś, ale nie wie gdzie. W końcu machnęła ręką i poszła. Nie wiem o co jej chodziło. Możliwe że jest fanką serialu „Wikingowie” a jak wiadomo oni pochodzą  krajów skandynawskich i koniecznie chciała jakiegoś spotkać i zrobić sobie z nim pamiątkowe zdjęcie. Trochę dziwne rozumowanie, tak jakbym w Warszawie miała oczekiwać zastępów Husarii.

 

 

 

Udaliśmy się też do muzeum narodowego, którego tego dnia miało darmowe wejścia. Było tam wiele tematycznych sal, gdzie umieszczono wiele eksponatów z różnych epok. W jednej z nich znalazłam małe muminki.

 

 

 

 

Na końcu dnia, zaspani (o mały włos wcześniej nie zasnęliśmy na ławce w parku), idąc w stronę portu, natknęliśmy się na zlot starych aut! Całe szczęście że wybraliśmy się do portu 2 godziny przed wypłynięciem i mieliśmy czas na udział w zlocie. To były jedyne chwile w Helsinkach, kiedy byliśmy rozbudzeni.

 

Chodziliśmy między nimi ponad godzinę, bo było ich tak wiele i ciągle przyjeżdżały nowe. Nawet traktory!

 

 

Drogę powrotną całą przespaliśmy 🙂 Szczęście jakie czuliśmy gdy wróciliśmy do hotelu i położyliśmy się w łóżku były nie do opisania!

Post Author: WolnymKrokiem

  • Ale kolory!!!Ja za Muminkami nie przepadam,ale posiadam 4 szt. naparstkow z nimi.Kiedy tylko uda mi sie dokupic jeszcze 2 do calej serii zaraz ja opisze.Pamiatki zazwyczaj sa drogie niestety,ale ja pewnie wydalalabym ostatnie 5 euro ns naparstek ;).Pozdrowienia.

  • Twoja opowiesc przypomniala mi nasze poszukiwania Krecika w Pradze. Kazdy kraj wie na czym moze zarobic 😛

    Pozdrawiam
    http://dookola-swiata-w-jeden-dzien.blogspot.ch/

  • Helsinki sprawiają całkiem przyjemne wrażenie. Mnie kojarzą się z zimnem, a z Waszych zdjęć bije bardzo pozytywne ciepło. Więc może moje wyobrażenie o tym mieście nieco się zmieni 😉

  • Do Helsinek również trafiłam kiedyś z Tallina 🙂 pamiętam, że nie odważyłam się kupić mięsa z renifera na hali targowej koło portu, bo… na opakowaniu był narysowany uroczy reniferek 🙂

  • Eh Ci Rosjanie;-) Oni to zawsze będą u swoich sąsiadów myśleć, że rosyjski to lingua franca połowy Europy;-) klasyczna reakcja.

  • W Helsinkach trzeba zjeść kiełbasę z niedźwiedzia oraz stek z łosia. Próbowałaś?

  • Piękne zdjęcia i kolory! 🙂 Ze skandynawskim stolic byłam w Sztokholmie i Kopenhadze. Oslo odstrasza mnie wysokimi cenami, a jak jest w Helsinkach? Też tak drogo?